Wzrost na sesji był konsekwencją piątkowego wybicia. Jest on jednak symboliczny. Właściwie na większości spółek przeważały spadki, a dodatnią wartość WIG20 wypracował dzięki tylko dwóm spółkom: KGHM i Orlen. Wydaje się, że w aktualnej sytuacji technicznej do pełni szczęścia niezbędny jest atak na okrągłe 3000 pkt. Być może mamy do czynienia z przygotowaniem do niego. Byłoby to wielkim i efektownym wydarzeniem medialnym, lecz tu właśnie czają się niebezpieczeństwa. Kontrakty terminowe nadal nie ufają wzrostom. Ich ujemna baza zmniejszyła się, lecz uwierzyć w hossę będzie im łatwiej, kiedy indeks przetnie 3000 pkt. Występuje wciąż dywergencja pomiędzy notowaniami futures i WIG20.

Jedną z przyczyn niewiary w pokonanie oporu jest skrócony przedświąteczny tydzień. Zwykle w takich okresach nie było aktywności. Pod tym względem poniedziałkowa sesja z ponad miliardowym obrotem na "dwudziestce" jest pewnym zaskoczeniem. Drugim negatywnym czynnikiem jest straszak w postaci Andrzeja Leppera w rządzie. Ten tydzień nie przyniesie raczej w tej sprawie rozstrzygnięcia. Na Andrzeja Leppera może zareagować złotówka, tym bardziej jeśli Zyta Gilowska opuści rząd. Wtedy scenariusz spadkowy jest niemal pewny. Na razie w poniedziałek nasza waluta nieco się umocniła.

Co się stanie, jeśli w tym tygodniu indeks przebije 3000 pkt, a po świętach spełni się czarny scenariusz polityczny? Rozgrzany rynek natychmiast przejdzie do odwrotu. Wybicie okaże się fałszywe. Spadniemy gwałtownie ze szczytu. Jest to możliwe, o ile siły kupujące aktualnie nasze papiery nie zdają sobie do końca sprawy z takiej możliwości.

I tu pojawia się pytanie - czy to możliwe, żeby nie brano takiego scenariusza na poważnie? Przecież politycy mówią coraz głośniej o koalicji z Samoobroną. Złotówka od kilku tygodni słabnie i niewiele chyba trzeba, by zagranica zaczęła wyprzedawać polskie akcje. Tymczasem Orlen i KGHM jest intensywnie akumulowany. Co to wszystko oznacza?

Nie zdziwiłbym się, gdyby 3000 padło jeszcze przed świętami. Lecz co potem? Czy hossa się zacznie wtedy na dobre, czy będzie to ostatni zryw?