Gotowy jest już projekt rozporządzenia Ministerstwa Finansów w sprawie "niezbędnych elementów analizy przedsięwzięcia w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego". Inwestorzy czekają na nie od października. Wtedy weszła w życie ustawa o PPP. Bez rozporządzeń jej przepisy są jednak martwe. Nikt bowiem nie wie, jakie wymogi spełniać musi prawidłowe przedsięwzięcie.
Projekt MF to już kolejna z rzędu propozycja. Wcześniejsze krytykowane były przez prawników z uwagi na duże wymogi biurokratyczne stawiane inwestorom. Przedstawiać mieli oni analizy prawne, ekonomiczne, finansowe, ocenę ryzyka i oddziaływania na środowisko, a także różne modele realizacji inwestycji. Chodziło o udowodnienie, że PPP będzie tańsze niż typowe zamówienie. Eksperci ostrzegali jednak, że w efekcie partnerstwo może być zbyt trudne dla mniejszych inwestorów (np. gmin). Proponowali zamiast tego wprowadzić różne warianty wymogów, zależnie od skali inwestycji.
Z tej propozycji resort jednak nie skorzystał. MF zrezygnowało tylko z oceny środowiskowej. W uzasadnieniu ministerstwo przyznało jednak, że stosowanie przepisów może być trudne: "Wejście w życie rozporządzenia nie rodzi bezpośrednich skutków finansowych dla budżetu państwa ani samorządów, o ile jednostki te dysponowały będą pracownikami posiadającymi odpowiednie kwalifikacje niezbędne do sporządzenia ww. analiz". Różnicowanie wymogów biurokratycznych rząd zapowiada dopiero w nowelizacji ustawy o PPP.
Koniec prac nad rozporządzeniem nie oznacza jednak, że PPP natychmiast ruszy. Inwestorzy poczekać muszą jeszcze na inne brakujące akty wykonawcze do ustawy (precyzujące m.in. zasady podziału ryzyka w realizacji projektów). Ministerstwo Gospodarki przygotować je miało do końca marca, prace jednak uległy opóźnieniu.
Agata Kozłowska,