Reklama

Komisja widzi gorzej

Państwa strefy euro w tym roku mają rozwijać się wolniej niż prognozowała Komisja Europejska. Zmieniła swoje wcześniejsze przewidywania, mimo sygnałów wskazujących na ożywienie. Nasz region szybciej zwiększa PKB i nie ma powodów do redukcji prognoz.

Publikacja: 13.04.2006 08:21

W okresie styczeń-wrzesień kwartalny produkt brutto na obszarze EuroLandu miał się zwiększać po 0,7 proc., a teraz Komisja uważa, że pierwsze dwa kwartały będą miały 0,6-proc., zaś trzeci 0,5-proc. dynamikę.

Główną przyczyną większej ostrożności Komisji i zmiany prognoz są wysokie ceny ropy naftowej oraz rosnące stopy procentowe. Drogie paliwa i dwie podwyżki stóp procentowych od grudnia przez Europejski Bank Centralny mogą doprowadzić do spadku tempa wzrostu zysków firm oraz ograniczenia wydatków konsumpcyjnych. A do tego istnieje prawie pewność, że EBC dokona kolejnej podwyżki oprocentowania.

- Firmy wciąż nie zwiększają zatrudnienia i jeśli tego nie uczynią, trudno będzie osiągnąć wzrost wydatków konsumpcyjnych - twierdzi Dominic White, ekonomista ABN Amro w Londynie, który uważa, że większa skłonność do wydawania pieniędzy będzie ostatecznym potwierdzeniem ożywienia gospodarki.

Jeśli jednak konsumpcja mimo wszystko w tym roku wzrośnie, będzie to raczej powrót do normalności z bardzo niskiego poziomu. Taki pogląd przedstawił Dominic Bryant z francuskiego banku BNP Paribas. Będzie to uzależnione od sytuacji na rynku pracy. - Perspektywy zatrudnienia w strefie euro wprawdzie poprawiają się, ale nie na dużą skalę - uważa ten ekonomista.

W ostatnim kwartale ubiegłego roku strefa euro zwolniła. Tempo wzrostu PKB wyniosło 0,3 proc., po 0,7-proc. dynamice w poprzednim. W ujęciu rocznym wyniosło 1,8 proc.

Reklama
Reklama

W tym roku, według Europejskiego Banku Centralnego, wzrost powinien osiągnąć 2,1 proc. O rosnącej dynamice PKB świadczą m.in. optymistyczne informacje z przemysłu przetwórczego i usług.

Symptomy poprawy koniunktury dostrzega Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska. - Wskaźniki wyprzedzające, takie jak niemiecki Ifo, wskazują na szybsze tempo wzrostu od prognozowanego - podkreśla.

Jacek Wiśniewski nie widzi także żadnego zagrożenia dla tempa wzrostu w naszym regionie. Nie dostrzega go również Pavel Sobisek, ekonomista praskiego oddziału HVB. - Chyba że cena ropy wzrośnie powyżej 70 dolarów za baryłkę. Wtedy prognozy prawdopodobnie trzeba będzie zredukować - mówi PARKIETOWI czeski ekonomista. Jego zdaniem, motorem rozwoju w Czechach i w Polsce jest eksport, a na Słowacji popyt wewnętrzny. Według prognoz Banku Austria Creditanstalt (do jego grupy należy czeski HVB), perspektywy dla gospodarek największych państw naszego regionu są teraz lepsze niż w styczniu (patrz tabela).

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama