W okresie styczeń-wrzesień kwartalny produkt brutto na obszarze EuroLandu miał się zwiększać po 0,7 proc., a teraz Komisja uważa, że pierwsze dwa kwartały będą miały 0,6-proc., zaś trzeci 0,5-proc. dynamikę.
Główną przyczyną większej ostrożności Komisji i zmiany prognoz są wysokie ceny ropy naftowej oraz rosnące stopy procentowe. Drogie paliwa i dwie podwyżki stóp procentowych od grudnia przez Europejski Bank Centralny mogą doprowadzić do spadku tempa wzrostu zysków firm oraz ograniczenia wydatków konsumpcyjnych. A do tego istnieje prawie pewność, że EBC dokona kolejnej podwyżki oprocentowania.
- Firmy wciąż nie zwiększają zatrudnienia i jeśli tego nie uczynią, trudno będzie osiągnąć wzrost wydatków konsumpcyjnych - twierdzi Dominic White, ekonomista ABN Amro w Londynie, który uważa, że większa skłonność do wydawania pieniędzy będzie ostatecznym potwierdzeniem ożywienia gospodarki.
Jeśli jednak konsumpcja mimo wszystko w tym roku wzrośnie, będzie to raczej powrót do normalności z bardzo niskiego poziomu. Taki pogląd przedstawił Dominic Bryant z francuskiego banku BNP Paribas. Będzie to uzależnione od sytuacji na rynku pracy. - Perspektywy zatrudnienia w strefie euro wprawdzie poprawiają się, ale nie na dużą skalę - uważa ten ekonomista.
W ostatnim kwartale ubiegłego roku strefa euro zwolniła. Tempo wzrostu PKB wyniosło 0,3 proc., po 0,7-proc. dynamice w poprzednim. W ujęciu rocznym wyniosło 1,8 proc.