Reklama

Kolejnych wezwań na Hogę nie będzie

Z Wojciechem Wajdą, prezesem i głównym akcjonariuszem Wasko, rozmawia Dariusz Wolak

Publikacja: 14.04.2006 08:35

Dlaczego w trwającym wezwaniu na Hogę, w wyniku którego chce Pan przekroczyć próg 66 proc. głosów, oferuje Pan tylko 5 zł za akcję tej spółki, gdy na giełdzie papiery wyceniane są na 6-7 zł? Wierzy Pan, że inwestorzy odpowiedzą na Pana ofertę?

Nie ukrywam, że liczę na rozsądek akcjonariuszy. Z naszych analiz wynika, że cena 5 zł za akcję oddaje najlepiej ich bieżącą wartość. Moim zdaniem, obecna wyższa cena na GPW jest wynikiem sytuacji rynkowej i oczekiwań inwestorów, że po fuzji kurs Wasko i Hogi będzie dalej iść w górę.

Ale rozsądny akcjonariusz nie sprzeda Panu akcji Hogi za 5 zł, gdy na giełdzie może w każdej chwili dostać za nią ponad 6 zł.

Zdaję sobie sprawę, że z pozycji drobnego udziałowca, który ma np. 1 tys. akcji, odpowiadanie na wezwanie nie ma sensu. Swoją ofertę kieruję jednak do grupy akcjonariuszy, którzy dysponują większymi pakietami. To ich postawa zadecyduje o powodzeniu wezwania.

Ma Pan konkretnych udziałowców na myśli? Akcjonariat Hogi, poza Panem i Wasko, jest bardzo rozproszony i żaden z pozostałych graczy nie ma więcej niż 5 proc. akcji.

Reklama
Reklama

Wśród akcjonariuszy Hogi jest spora grupa zainteresowana długoterminowym inwestowaniem w tę spółkę, a potem w Wasko. Moja oferta jest skierowana właśnie do nich.

Czy zna Pan tych inwestorów?

Tak. Sami kontaktują się ze mną oraz ze spółką i chcą rozmawiać na temat wspólnej strategii Hogi i Wasko.

Jak dużym pakietem dysponują?

Szacuję, że jest to nawet 20 proc. akcji.

Jakich argumentów używa Pan, żeby przekonać tych udziałowców do sprzedaży akcji w wezwaniu? Przecież, na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to dla nich kiepski biznes.

Reklama
Reklama

Mam nadzieję, że zrozumieją, iż nie odpowiadając na wezwanie sprawią, że fuzja Hogi i Wasko nie dojdzie do skutku. Chyba lepiej być udziałowcem spółki o większej kapitalizacji choćby z mniejszym pakietem, niż pozostać z większym pakietem Hogi, która, moim zdaniem, samodzielnie niekoniecznie poradzi sobie na rynku.

Czy ma Pan scenariusz awaryjny na wypadek, jeśli wezwanie się nie powiedzie? Wtedy, po połączeniu Wasko i Hog, i przekroczeniu 66 proc. głosów w giełdowej spółce będzie Pan musiał, zgodnie z przepisami, ogłosić kolejne wezwanie na resztę papierów, którego koszt może sięgnąć nawet 100 mln zł. Teraz musiał Pan zarezerwować tylko 9 mln zł. Może jednak warto było zaoferować wyższą cenę w obecnym wezwaniu?

Inny scenariusz jest finansowo nierealny. Nie jestem zainteresowany ogłaszaniem wezwania po fuzji i mrożeniem na ten cel 100 mln zł.

Czyli obecne wezwanie jest jedyną okazją do sprzedaży większego pakietu Hogi?

Zdecydowanie tak.

Jak na tak jednoznaczną postawę zapatrują się udziałowcy, o których rozmawialiśmy?

Reklama
Reklama

Wiemy, że zastanawiają się, jakie zająć stanowisko. Mam nadzieję, że przekonają się do moich argumentów.

A jeśli mimo wszystko argumenty okażą się za słabe i wezwanie się nie powiedzie? Wasko wejdzie na giełdę samodzielnie?

Tak. Weszlibyśmy wtedy na giełdę samodzielnie. Byłby to jednak zły scenariusz dla zainteresowanych stron. Przede wszystkim proces wydłużyłby się. Po drugie Hoga bez naszego wsparcia z pewnością nie byłaby wyceniana tak wysoko jak teraz. Wtedy, nawet jeśli w przyszłości spółki miałyby się połączyć, parytet wymiany akcji wcale nie musiałby być korzystny dla obecnych akcjonariuszy Hogi.

Zostawmy temat wezwania. Na jakim etapie są przygotowania do fuzji?

Sąd wyznaczył już biegłego rewidenta, żeby zbadał plan połączenia. Mam nadzieję, że taki dokument będzie gotowy na początku maja. Wtedy Hoga zacznie prace nad prospektem emisyjnym, a właściwie nad dokumentem rejestracyjnym. Na początku czerwca walne zgromadzenia obu spółek powinny podjąć uchwały o połączeniu. To pozwoli skończyć prace nad prospektem, który na początku lipca trafi do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Po jego zatwierdzeniu Hoga zacznie przygotowywać nową emisję, którą, jak mamy nadzieję, uda się przeprowadzićLiczę na to, że we wrześniu sąd powinien zarejestrować podwyższenie kapitału zakładowego i tym samym połączenie obu podmiotów. W IV kwartale chcielibyśmy wejść już jako jedna spółka.

Reklama
Reklama

Jakie biuro maklerskie będzie obsługiwać ofertę?

Jesteśmy jeszcze na etapie wyboru brokera.

W ubiegłym roku Wasko miało ponad 220 mln zł przychodów, ale w 2004 r. tylko 130 mln zł. We wcześniejszych latach sprzedaż oscylowała w okolicach 160-180 mln zł. Skąd się biorą takie wahania?

2004 r. był wyjątkowo słaby na rynku zamówień publicznych. Brak tego typu zleceń odbił się nie tylko na naszych wynikach, ale i na wynikach innych spółek z branży IT. W ubiegłym roku było już znacznie lepiej. Stąd wyraźna poprawa.

A co z rokiem 2006? Czy Wasko wróci do sprzedaży rzędu 160-180 mln zł?

Reklama
Reklama

Uważam, że ten rok powinien być jeszcze lepszy.

Jaka część zeszłorocznych przychodów pochodziła ze sprzedaży sprzętu, a jaka z usług czy oprogramowania? Może taka dynamika wzrostu przychodów wynikała z realizowania dużej ilości zleceń na dostawy komputerów?

Dwie trzecie naszych zeszłorocznych wpływów pochodziło z hardware?u. W naszym przypadku nie była to sprzedaż prostych zestawów komputerowych, ale specjalistycznego sprzętu informatycznego wraz z oprogramowaniem systemowym i narzędziowym. Dla naszej działalności charakterystyczne jest to, że zawsze sprzedaż sprzętu komputerowego pociąga za sobą sprzedaż usług specjalistycznych, oprogramowania i usług serwisowych.

Czy w bieżącym roku proporcje między sprzedażą sprzętu i usług zmienią się na bardziej korzystne?

Nie sądzę. Taka jest specyfika naszego rynku, że usługi są zazwyczaj połączone ze sprzedażą sprzętu. Chcąc świadczyć zaawansowane usługi IT trzeba się pogodzić, że ich elementem będą również dostawy urządzeń informatycznych.

Reklama
Reklama

Dlaczego połączenie Hogi i Wasko dokona się dopiero jesienią tego roku? Plany prezentowane w marcu 2005 r. mówiły, że cała operacja zakończy się w IV kwartale ub.r. To oznacza cały rok opóźnienia.

Zdecydowaliśmy się przesunąć fuzję, żeby lepiej wykorzystać ożywienie na rynku. Dowodem, że to był dobry ruch, mogą być nasze wyniki za ubiegły rok.

A może wolał Pan opóźnić połączenie, żeby bazą do wyznaczenia parytetu wymiany akcji Wasko i Hogi nie były kiepskie wyniki za 2004 r., ale dużo lepsze dane za 2005 r.? Obecny parytet jest dużo korzystniejszy dla Pana jako właściciela ponad 80 proc. kapitału Wasko.

Wcześniejsze połączenie byłoby dużo bardziej skomplikowane, bo Hoga sporządza sprawozdanie zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości dopiero od roku 2005 r. Wasko cały czas stosuje PSR-y. Gdyby fuzja doszła do skutku wcześniej - wówczas w sprawozdaniu finansowym połączonych podmiotów mógłby się pojawić problem powstania wysokiego goodwill (odpis wartości firmy wynikający z konsolidacji - red.). Teraz wiemy już, że fuzja - w naszym przypadku jako klasyczne przejęcie odwrotne - zostanie rozliczona w oparciu o MSR-y i takiego ryzyka nie ma.

A tak naprawdę to po co Wasko wchodzi na giełdę? Firma ma spore zyski. Stać ją na samodzielne finansowanie inwestycji.

Doszliśmy do punktu, w którym takie tempo rozwoju, jak dotychczas, jest niewystarczające. Żeby utrzymać i wzmocnić pozycję Wasko na rynku, musimy inwestować z większym rozmachem. Giełda jest najlepszym i najtańszym środkiem pozyskiwania pieniędzy na rozwój spółki.

Rozumiem zatem, że jakiś czas po fuzji giełdowe już Wasko przeprowadzi emisję akcji. Będzie to również sposób na zwiększenie free floatu, który bez kolejnego podwyższenia kapitału nie przekraczałby kilku procent.

Takie są nasze długoterminowe plany. Chcę jednak podkreślić, że pieniądze nie będą nam potrzebne na spłatę długów, ale żeby sfinansować rozwój nowych technologii.

Czy przez rozwój Wasko i pozyskiwanie nowych technologii rozumie Pan również przejmowanie innych spółek?

Bardzo poważnie przymierzamy się do akwizycji innych podmiotów. Mamy nawet wytypowaną grupę firm, które nas interesują i nie są to małe spółki.

Na ile Wasko wycenia swoje obecne potrzeby inwestycyjne?

Myślę, że jest to około 60-80 mln zł.

Pieniądze zostaną wydane na rozwój produktów oraz, jak Pan wspomniał, akwizycje. Krajowe czy zagraniczne?

Interesują nas zarówno krajowe, jaki i zagraniczne firmy.

Jakie kraje są szczególnie interesujące?

Wolę nie zdradzać szczegółów. Ogólnie mogę powiedzieć, że są to podmioty mające siedziby w państwach Europy Środkowowschodniej.

Jaki zatem może być harmonogram kolejnych operacji Wasko, już po połączeniu z Hogą?

Myślę, że kilka pierwszych miesięcy po połączeniu pozwoli nam na opracowanie i wdrożenie nowej strategii, w której znajdzie się harmonogram realizacji zadań w roku 2007.

Rozumiem, że akcje sprzedawane będą bez prawa poboru.

Tak.

To oznacza, że będzie Pan musiał się pogodzić z częściowym zmniejszeniem kontroli nad Wasko.

To prawda. Ale dzięki temu akcje Wasko będą charakteryzować się większą płynnością na rynku. Rynkowa wycena uważana jest za najbardziej efektywną.

Ale równocześnie rynek wycenia teraz akcje Hogi na 6,5 zł, a Pan uważa, że to niesprawiedliwa i zbyt wygórowana cena i oferuje tylko 5 zł za papier.

Powtórzę jeszcze raz - akcje Hogi są tak wysoko wyceniane, ponieważ znane są informacje o fuzji z Wasko, a nie dlatego, że taką mają wartość fundamentalną.

Jaki pakiet Wasko chciałby Pan zachować po tych wszystkich operacjach?

Myślę, że to będzie siedemdziesiąt kilka procent. Resztę będzie stanowić free float.

Dziękuję za rozmowę.

Śląski integrator

Wasko powstało w Gliwicach w 1988 r. Założycielami była grupa pracowników naukowych Politechniki Śląskiej. Ponad 80 proc. kapitału należy do Wojciecha Wajdy, który kieruje firmą.

W pierwszym okresie działalności firma tworzyła głównie systemy automatyki przemysłowej oraz systemy monitoringu wizyjnego. Na początku lat dziewięćdziesiątych zapadła decyzja o poszerzeniu profilu o zaawansowane systemy teleinformatyczne przeznaczone dla operatorów telefonii stacjonarnej, dystrybutorów energii elektrycznej i gazu. W krótkim czasie Wasko stało się jednym z największych dostawców tego typu rozwiązań na rynku.

Teraz śląska firma to jeden z największych krajowych integratorów i producentów oprogramowania. W 2005 r. Wasko osiągnęło 226 mln obrotów i zarobiło prawie 12 mln złotych. Firma zatrudnia ponad 400 pracowników. Ma dwie spółki zależne: Atut, zajmujący się systemami łączności przewodowej i bezprzewodowej oraz Hoga.pl, która notowana jest na giełdzie. Jeszcze w tym roku Wasko i Hoga.pl połączą się. Prace nad fuzją trwają i mają zakończyć się pod koniec III kwartału. W ten sposób na warszawskim parkiecie pojawi się kolejna, duża spółka informatyczna. Kapitalizacja podmiotu przekroczy 500 mln zł, co stawiać ją będzie w jednym szeregu z Emaksem czy Comarchem.

Do wtorku 18 kwietnia trwa wezwanie na akcje Hoga.pl, które ogłosił W. Wajda. Teraz inwestor bezpośrednio i pośrednio (przez Wasko) kontroluje nieco ponad 50 proc. kapitału giełdowej spółki. W wezwaniu chce przekroczyć próg 66 proc. głosów. Dzięki temu po fuzji, w wyniku której będzie kontrolować ponad 80 proc. kapitału nowej, większej firmy uniknie obowiązku ogłaszania wezwania na wszystkie pozostałe akcje. Koszt takiej operacji sięgnąłby 100 mln zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama