Reklama

Chciwość jak Sprite strach to pragnienie

Po kilku nieudanych próbach WIG20 wreszcie zakończył sesję ponad poziomem 3 tysięcy punktów. To jednak zasługa tylko kilku firm surowcowych - rozpoczęcie nowej fali hossy w segmencie dużych spółek wciąż stoi pod znakiem zapytania. Nie ma natomiast sygnałów zakończenia wzrostu średnich i małych przedsiębiorstw.

Publikacja: 14.04.2006 09:13

Strach i chciwość - te emocje z inwestowaniem związane są nierozłącznie. Z jednej strony boimy się stracić, z drugiej jednak chcielibyśmy zarobić. Nie ulega wątpliwości, że pewna doza strachu jest na rynku potrzebna. Przede wszystkim po to, żeby panować nad wielkością zajmowanych pozycji i tym samym ograniczać potencjalne straty, kiedy sytuacja rozwinie się niezgodnie z oczekiwaniami. To właśnie pod wpływem strachu może przyjść nam do głowy czasem ta zbawienna myśl - może tym razem nie warto w tym brać udziału? Sądząc jednak po ostatnich wydarzeniach na rynku, strachu nie ma prawie wcale. Przykładem nieprawdopodobne rajdy Elektrimu, Lubawy, Skotanu. Roczna zmiana kursu tej ostatniej firmy przekracza 5000 proc. I dość często odzywające się w redakcji telefony - "a czym ta spółka się zajmuje, bo kupiłem trochę akcji". Ostatnio zdarzył się rozmówca nawet w niedzielę. Być może działając na giełdzie nie warto być pozbawionym chciwości, ale w połączeniu z nieświadomością i/lub niewiedzą prędzej czy później daje opłakane efekty.

Notowania KGHM dowodzą, że strach zanika także wśród inwestorów instytucjonalnych. Zbliżająca się do rekordów zmienność, najwyższa w historii roczna stopa zwrotu (przekraczająca 220 proc.), silna jak nigdy korelacja z notowaniami miedzi, to czynniki, które sprawiają, że poziom ryzyka jest nadzwyczajnie wysoki. Szczególnie że w przeszłości zdarzały się już nagłe załamania kursu KGHM.

Wątpliwości po wybiciu

O wartości wybicia WIG20 z konsolidacji przekonamy się dopiero w przyszłym tygodniu. Na razie zwyżkę indeksu napędza KGHM z pomocą PGNiG i przy współudziale spółek paliwowych. Tylko o tych dwóch spółkach można bez żadnej wątpliwości powiedzieć, że znajdują się w trendach wzrostowych.

Inwestorzy z rezerwą podchodzą do akcji banków - indeks WIG Banki wciąż nie przekroczył szczytu z początku marca. Niewielka dynamika trwającej od czterech tygodni zwyżki sugeruje, że mogą być z tym kłopoty. W takiej sytuacji za najbardziej prawdopodobny scenariusz uznałbym zwyżkę (w odniesieniu do WIG20) podobną charakterem do tej, jaka miała miejsce w 2004 roku - czyli powolną wspinaczkę, przerywaną częstymi korektami. Wtedy również inwestorzy krajowi i zagraniczni stali po przeciwnych stronach barykady. Z tym że w 2004 roku po stronie popytu znajdowali się raczej zagraniczni gracze, teraz siłą napędową zwyżki są krajowe instytucje. "Zagranica" powstrzymuje się od gwałtownych ruchów - napływ świeżego kapitału hamują coraz wyższe stopy procentowe w rozwiniętych gospodarkach, ale nie ma też zbyt silnej presji podaży z tej strony. Wydaje się, że jeden negatywny czynnik - czyli coraz wyższe stopy procentowe - to zbyt mało, by doprowadzić do istotnej zmiany trendu na wschodzących rynkach, w tym w Warszawie. Dopiero kombinacja rosnących kosztów pieniądza i spadających cen surowców (lub inne sygnały słabnącego wzrostu gospodarczego w najważniejszych światowych gospodarkach) może doprowadzić do większej korekty długoterminowego trendu wzrostowego.

Reklama
Reklama

Zapowiedź takiej korekty będzie widoczna na wykresie WIG20. Na razie mamy na nim tylko wybicie z konsolidacji w górę i zapowiedź wzrostu w okolice 3200 punktów. Taka wartość wynika z wysokości konsolidacji.

MIDWIG już to zrobił

Analogiczna formacja zbudowana została na wykresie MIDWIG i w zeszłym tygodniu indeks zrealizował wynikający z niej zasięg wzrostu. Trwająca od czterech dni korekta jest naturalną w takim wypadku realizacją zysków i nie zagraża głównemu trendowi. Rzut oka na wykres siły relatywnej obrazującej zachowanie MIDWIG względem WIG20 zapowiada utrzymanie przewagi średnich firm nad gigantami. Bardzo optymistyczna interpretacja wykresu średnich spółek, oparta na zasadzie ruchu mierzonego (nieźle sprawdziła się na przykład w 2003 i 2004 roku), pozwala spodziewać się zwyżki MIDWIG nawet do 3,7 tys. pkt. Zakończona w marcu korekta pełniłaby wtedy rolę flagi, występującej w połowie trendu. Podkreślam, że to scenariusz najbardziej optymistyczWarto zwrócić uwagę, iż najsilniejszym indeksem na GPW jest WIRR. Trudno przypuszczać, żeby w razie kontynuacji hossy w dalszym ciągu nie rósł szybciej od MIDWIG, a to oznaczałoby osiągnięcie przez ten indeks wartości mocno oderwanych od rzeczywistości.

Studząc nieco zapał do kupowania i liczenia zysków wspomnę na koniec, że Charles Dow, uważany za jednego z twórców analizy technicznej twierdził, iż nie istnieje wiarygodny sposób na prognozowanie czasu trwania i zasięgu danego ruchu cen.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama