W opublikowanym wczoraj rankingu Polska zajęła pod tym względem szóste miejsce.
Wartość płaconych podatków była obliczana z punktu widzenia potencjalnego inwestora, który chce w danym kraju rozpocząć działalność. Pod uwagę brany był więc nie tylko CIT, ale i wiele innych obciążeń fiskalnych. Polska uzyskała wynik 17 proc., wypadając tym samym bardzo dobrze na tle innych krajów Unii, które średnio obciążają przedsiębiorstwa niemal 24-proc. podatkiem.
Walkę o zagraniczne inwestycje widać szczególnie wśród nowych członków UE. W pierwszej dziesiątce krajów najatrakcyjniejszych pod względem podatkowym znalazło się aż dziewięć z nich. Niekwestionowanym liderem rankingu został Cypr, który zabiera firmom tylko 9,7 proc. dochodu. - Trudno powiedzieć, czy konkurencja podatkowa jeszcze bardziej się zaostrzy. Sądzę jednak, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej będą dalej zmniejszać obciążenia fiskalne - twierdzi Michael Overesch, jeden z autorów raportu przygotowanego przez ZEW.
Różnice w podatkach w poszczególnych krajach Unii są coraz większe. - Duże kraje mają nadzieję przyciągać inwestorów przede wszystkim dużym rynkiem zbytu - uważa Overesch. Tę teorię zdają się potwierdzać wyniki zestawienia. Z krajów starej Unii podatki niższe od średniej dla całej EU ma tylko niewielka Irlandia, która zajęła w rankingu czwarte miejsce, i Austria, która była jedenasta.
Czy niskie obciążenia fiskalne będą w wymierny sposób sprzyjać inwestycjom w Polsce? Na razie niewysokie podatki wyrównują raczej braki w infrastrukturze. Eksperci z ZEW twierdzą jednak, że ich rząd nie ma czasu do stracenia, by powstrzymać ucieczkę niemieckiego kapitału za granicę.