Podczas wtorkowej sesji kontynuacyjny wykres kontraktów przekroczył wreszcie swój wcześniejszy szczyt i tym samym ustanowił nowy historyczny rekord. Dokonało się to w dobrym stylu, ponieważ przez całą sesję było widać wyraźną słabość strony podażowej, a zamknięcie nastąpiło nieznacznie poniżej dziennego maksimum. W rezultacie na wykresie powstała długa biała świeca, której dolna połowa stanowi najbliższe wsparcie.
Sygnały zapowiadające wtorkowe wybicie było widać wcześniej. Już 12 kwietnia przełamana została linia biegnąca przez szczyty z 26 stycznia, 27 lutego i 7 kwietnia. Tym samym nastąpiło wybicie górą z konsolidacji trwającej od stycznia. Mimo to do wczorajszego dnia kontrakty nie zdołały ustanowić nowego rekordu, przez co istniało poważne ryzyko utworzenia kilkumiesięcznej formacji podwójnego szczytu w skrajnym przypadku mogącej zapowiadać nawet odwrócenie głównego trendu.
Teraz to zagrożenie znacznie się zmniejszyło, choć oczywiście nie znikło całkowicie. Pierwszym sygnałem ostrzegającym, że z wybiciem jest coś nie tak, byłoby przełamanie wsparcia składającego się z dolnej połowy wczorajszej białej świecy i poprzedniego rekordu (około 3000 pkt). Następne wsparcie znajduje się dość daleko, bo w okolicach dolnej połowy długiej białej świecy z 12 kwietnia (2940-2910 pkt).
Jedynym oporem jest górna linia wzrostowego kanału trendowego widocznego na wykresie intradziennym i obejmującego okres od 30 marca. Wczorajsze maksimum wypadło blisko tej linii, przez co w najbliższej przyszłości należy liczyć się z lokalną korektą. Na dłuższą metę zasięg wzrostu można oszacować dodając szerokość konsolidacji trwającej od stycznia (około 250 pkt) do poziomu, na którym nastąpiło wybicie górą (2950 pkt). Daje to poziom 3200 pkt.