O nominacji zdecydował marszałek Sejmu Marek Jurek. - Marszałek zna pana Mecha od dawna i ceni sobie jego kompetencje - tłumaczy PARKIETOWI Szymon Ruman, asystent M. Jurka.
C. Mech obejmie nadzór nad administracyjnymi jednostami Sejmu: Ośrodkiem Informatyki, Domem Poselskim, Wydawnictwem Sejmowym oraz Biurami: Obsługi Posłów i ds. Inwestycji i Zamówień. Będzie miał też prawo uczestniczyć w posiedzeniach Prezydium Sejmu i Konwentu Seniorów. Szefem Kancelarii Sejmu pozostała Wanda Fidelus-
-Ninkiewicz.
Do niedawna wszystko wskazywało, że C. Mech będzie przewodniczącym projektowanego "supernadzoru", kontrolującego ubezpieczycieli, banki i giełdę. Nieprzypadkowo autor programu gospodarczego został w listopadzie 2005 r. wiceministrem finansów, odpowiedzialnym m.in. za instytucje finansowe. Kariera C. Mecha stanęła pod znakiem zapytania po wykluczeniu z posiedzenia Komisji Nadzoru Bankowego, rozpatrującego fuzję Pekao i BPH. Wkrótce potem wniosek o dymisję swego podwładnego złożyła wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. Odwołując C. Mecha, Kazimierz Marcinkiewicz zapewnił, że "wykorzysta jego kwalifikacje w innym miejscu". Ostatnio spekulowano, że były wiceminister może szefować giełdzie.
Zdania polityków PiS, jakie teraz będą losy C. Mecha, są podzielone. - Kancelaria Sejmu to niedoceniana instytucja, która ma olbrzymi wpływ na życie polityczne - podkreśla Marek Kuchciński, wiceprzewodniczący klubu PiS. Ta wypowiedź sugerowałaby, że C. Mech zostanie w Sejmie na dłużej. Nieco inaczej wypowiadają się bliscy współpracownicy C. Mecha jeszcze z czasów Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. - Prace nad Komisją Nadzoru Finansowego potrwają kilka miesięcy. Przez ten czas trzeba się przecież czymś zająć - mówi były szef ZChN Marian Piłka (teraz poseł PiS).