- Mamy zamiar bronić naszej pozycji lidera. W tym roku zakładamy kilkunastoprocentowy wzrost obrotów - mówi Ryszard D?Antoni, prezes Alfa-Elektro. W zeszłym roku sprzedaż firmy wyniosła 282 mln zł, a zysk netto 7,3 mln zł. Tymczasem atak na pozycję numer jeden na rynku zapowiedział notowany na giełdzie TIM, który na ten rok prognozuje 300 mln zł sprzedaży i 18,5 mln zł zysku (w zeszłym roku miał 250,7 mln zł sprzedaży i 15,25 mln zł zysku).
Alfa-Elektro ma 35 hurtowni. To praktycznie maksimum, które może obsłużyć centrum logistyczne firmy, znajdujące się w Katowicach. Mimo to firma zapowiada otwarcie dwóch, może trzech, nowych hurtowni (jak mówi prezes, w początkowej fazie nie są dużym obciążeniem dla logistyki) oraz przygotowuje się do uruchomienia nowego centrum. - W tym roku wyzwaniem dla nas jest powstanie centrum dystrybucyjnego pod Toruniem o powierzchni około 3 tysięcy metrów kwadratowych. Jego budowa ma zakończyć się w połowie października. Zakładamy, że uruchomione będzie jeszcze w tym roku - mówi R.D?Antoni. Centrum będzie bazą do rozwoju sieci sprzedaży. - Po uruchomieniu nowego centrum wrócimy do polityki otwierania 4-5 hurtowni rocznie, szczególnie na wschodzie i północy Polski - tłumaczy prezes. Równocześnie podkreśla, że centrum zapewni przede wszystkim lepszy serwis i możliwość realizacji dostaw w ciągu 24 godzin (obecnemu centrum w Katowicach trudno dostarczyć towary w ciągu doby na północ Polski). Koszt nowego centrum to około 7 mln zł.
Mimo że polski rynek dystrybucji materiałów elektrotechnicznych jest rozdrobniony, to zarówno Alfa-Elektro, jak i TIM, nie zamierzają rozwijać się przez akwizycje. - Rynek na pewno czeka konsolidacja. My jednak nie będziemy w niej uczestniczyć - zapewnia prezes R. D?Antoni. - Na dzisiaj nie planujemy akwizycji - mówi prezes Folta. Szacuje, że w Polsce działa od 300 do 500 podmiotów. Wartość rynku według niego to około 1 mld euro. - Myślę, że w tym roku nasza branża może wzrosnąć o 10-20 proc.