Reklama

Dochody z dywidend zamiast prywatyzacji

Resort skarbu coraz mniej prywatyzuje, a coraz więcej pieniędzy ściąga od swoich spółek w postaci dywidendy. Czyżby oznaczało to koniec prywatyzacji?

Publikacja: 21.04.2006 08:13

Resort skarbu odkłada kolejne duże prywatyzacje. Wstrzymał sprzedaż akcji spółek z sektora energetycznego i górniczych.

Jednocześnie rośnie znaczenie dywidend w przychodach realizowanych przez MSP. O ile kilka lat temu przychody z tego tytułu oscylowały w okolicy miliarda złotych, o tyle w ciągu dwóch ostatnich lat urosły one do ponad 2 mld zł rocznie. W tym roku budżet państwa oczekuje z tego tytułu 2,4 mld zł, ale plan na pewno zostanie przekroczony, a wysokość dywidend, które zasilą państwową kasę, może osiągnąć 3 mld zł.

Wszystko to prowadzi do wniosku, że resort skarbu koncentrować będzie się nie na sprzedaży państwowego majątku, tylko na nadzorze nad spółkami pozostającymi pod kontrolą państwa. A przychody, które dotąd były realizowane dzięki prywatyzacji, zostaną zastąpione dywidendami.

Dywidendy to nie grzech

Zdaniem Jacka Sochy, byłego ministra skarbu, a obecnie wiceprezesa Pricewaterhouse Coopers w Polsce, polityka taka, przynajmniej częściowo, zasługuje na poparcie. - Jeszcze do niedawna polityka dywidendowa resortu skarbu polegała na tym, że był ustalony jakiś procentowy poziom dywidendy, równy dla wszystkich spółek. Prowadziło to do tego, że część firm nie miała co robić z pieniędzmi, a inne firmy nie miały środków na rozwój. Za mojej kadencji zerwaliśmy z tym bezsensownym rozwiązaniem. Wydaje mi się, że obecne kierownictwo resortu kontynuuje wprowadzanie zaproponowanych przez nas rozwiązań - mówi J. Socha. W jego opinii, MSP, podobnie jak każdy inny akcjonariusz, ma prawo do dywidendy i nie powinno mieć oporów przed jej pobieraniem.

Reklama
Reklama

Państwowych spółek

jak najmniej

Pojawia się jednak pytanie, które spółki pozostawić w rękach państwa i oczekiwać od nich dywidend, a których należałoby się pozbyć. Zdaniem Andrzeja Malinowskiego, prezydenta Konfederacji Pracodawców Polskich, resort skarbu powinien bezwzględnie pozbyć się resztówek. - A następnie określić, które firmy mają zostać sprywatyzowane, a które pozostaną w rękach państwa - mówi A. Malinowski. Z kolei Jacek Socha uważa, że w rękach państwa powinny pozostać przedsiębiorstwa o znaczeniu strategicznym dla gospodarki. Inne trzeba sprzedać, bo udział sektora państwowego w polskiej gospodarce, wynoszący teraz ok. 25 proc., jest zbyt duży.

Eksperci wskazują, że zupełne wstrzymanie prywatyzacji już teraz to zagrożenie dla gospodarki. Większość spółek surowcowych, takich jak np. kopalnie, przynoszą zyski, bo na świecie panuje koniunktura. Ale ta się kiedyś skończy, a bez inwestycji kopalnie w trudnych warunkach sobie nie poradzą. - Dlatego lepiej je sprzedać teraz, gdy można wynegocjować wysokie ceny i pakiety inwestycyjne - mówi Jacek Piechota, były minister gospodarki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama