- Uwagi szefa Gazpromu dają podstawy do obaw o rosnące uzależnienie Europy od zagranicznych dostaw energii - stwierdził Ferran Tarradellas Espuny, rzecznik unijnego komisarza do spraw energii Andrisa Piebalgsa. Dodał, że Unia powinna pomyśleć o dywersyfikacji zarówno źródeł dostaw surowców energetycznych, jak i dróg, jakimi one płyną.
W środę na stronie internetowej Gazpromu pojawił się komunikat po spotkaniu prezesa firmy Aleksieja Millera z ambasadorami państw Unii Europejskiej. Padło w nim stwierdzenie, że jeśli próby blokowania ekspansji Gazpromu na rynku europejskim będą torpedowane, nie wyjdzie z tego nic dobrego. Największy koncern gazowy świata dał jasno do zrozumienia, że na jego paliwo czekają w Ameryce Północnej i w Chinach, więc wcale nie musi ono płynąć do Europy. "Chętnych na nasze surowce energetyczne jest coraz więcej" - napisała spółka. Dodała, że kierują nią wyłącznie pobudki ekonomiczne.
Gazprom pokrywa jedną czwartą europejskiego zapotrzebowania na gaz. W przypadku niektórych krajów, szczególnie w Europie Środkowowschodniej, udział ten sięga nawet 90 proc. W tym roku do Europy ma popłynąć przynajmniej 151 mld metrów sześc. błękitnego paliwa z Gazpromu. A potrzeby energetyczne państw Starego Kontynentu ciągle rosną - przy utrzymaniu obecnej tendencji w 2030 r. będą potrzebować o 50-70 proc. więcej energii niż teraz.
- Aleksiej Miller zechciał pokazać, kto rozdaje karty w globalnym energetycznym pokerze. Ironią jest mówić, że chodzi tylko o czysto ekonomiczny interes, jeśli jest się szefem państwowej spółki, która z definicji nie ma wyłącznie ekonomicznego interesu - stwierdził Kim Iskjian, cytowany przez Bloomberga analityk z moskiewskiego banku MDM.
Do ostrego tonu Gazprom skłoniły najprawdopodobniej doniesienia sprzed kilku dni, dotyczące planów brytyjskiego rządu, który chce utrudnić przejmowanie spółek z sektora energetycznego. Byłby to cios wymierzony w rosyjskiego giganta. Gazprom zapowiada przejęcia na wielką skalę, a w doniesieniach prasowych mówiło się o zainteresowaniu właśnie spółkami brytyjskimi - Scottish Power i Centriką, które są największymi na Wyspach dystrybutorami gazu i energii. Gazprom wprawdzie zaprzeczył, że chce przejąć te właśnie firmy, ale zapowiedział, że zamierza zwiększyć wpływ na rynek brytyjski. Według deklaracji wiceszefa firmy Aleksandra Miedwiediewa, w ciągu dziesięciu lat chce w nim zdobyć aż jedną piątą udziałów.