Reklama

Rosja pozostaje kluczowym rynkiem

Z Michałem Skipietrowem, prezesem Mostostalu Export, rozmawia Krzysztof Woch

Publikacja: 22.04.2006 08:06

Niełatwo zastać Pana w siedzibie spółki. Dużo Pan podróżuje. Skąd Pan właśnie wrócił?

Z Niemiec. Wkrótce znowu się tam wybieram.

Jaki efekt dają Pana wizyty za zachodnią granicą? Spółka nie informowała o żadnych kontraktach zdobytych na niemieckim rynku...

Nie informowaliśmy, gdyż żaden z nich jednostkowo nie był na tyle duży, aby powstał obowiązek informacyjny. Tymczasem łączna wartość umów jest już znacząca.

A konkretnie?

Reklama
Reklama

Przekracza 5 mln euro, czyli około 20 mln zł, z czego na ten rok przypada 4,7 mln euro. Musimy jednak pamiętać, że Niemcom długa zima również się dała we znaki i sezon budowlany rozpoczął się z opóźnieniem. Będzie więcej umów. Złożyliśmy sporo ofert.

Niemcy nie były i nie są jednak kluczowym rynkiem dla Mostostalu...

Może nie strategicznym, ale istotnym na pewno tak. Niemiecki rynek jest specyficzny. Polskie firmy są tam traktowane jako te, które odbierają pracę miejscowym przedsiębiorstwom. Dlatego są na nie nakładane dodatkowe obostrzenia, a nawet są dyskryminowane. Przykładowo: niemieckie prawo zezwala na zatrudnianie obcokrajowców tylko tam, gdzie bezrobocie nie jest wyższe o więcej niż 30 proc. od średniej krajowej. Praktycznie więc w byłym NRD, gdzie jest najwięcej inwestycji, Polak w ogóle nie może dostać umowy o pracę. Jeżeli chodzi o polskie firmy, to nasza konkurencyjność jest ograniczana także w ten sposób, że obowiązują nas minimalne płace takie same, jak dla niemieckich robotników. Dostawcy materiałów natomiast faworyzują miejscowe firmy, z którymi częściej współpracują i którym proponują upusty. My musimy płacić wyższe ceny.

Skoro sytuacja na tym rynku jest bardzo trudna, dlaczego Mostostalowi tak zależy na obecności w Niemczech? Czy to ekonomicznie uzasadnione?

Nie dokładamy do biznesu w Niemczech. Problem z dostawcami przerzucamy na inwestora - to on bezpośrednio bierze na siebie zamówienia i koszt materiałów. Można więc powiedzieć, że te wspomniane 4,7 mln euro to czysta robocizna.

Ile więc Mostostal zarabia na niemieckim rynku?

Reklama
Reklama

Rentowność brutto to 8-13 proc., po uwzględnieniu "kosztów lokalnych", czyli związanych z utrzymaniem naszego przedstawicielstwa.

Ponadto obecność na rynku niemieckim to również możliwość zaznajomienia się z nowymi technologiami. Ostra konkurencja także ma swoje dobre strony - dyscyplinuje ludzi i wzbogaca ich doświadczenie. Poza tym w Niemczech możemy szukać partnerów do pracy na rynkach trzecich.

Co Pan rozumie przez "trzecie rynki"?

Poza Polską i Niemcami wszystkie, w tym także Rosja. I tak, przykładowo, w ubiegłym roku weszliśmy na rynek irlandzki występując w konsorcjum z niemieckim partnerem. Sami w Irlandii raczej nie mielibyśmy szans.

Wymienił Pan Rosję jako jeden z podstawowych rynków działalności Mostostalu. Ten kraj od dawna jest wskazywany jako koło napędowe spółki. Tymczasem nadzieje z nim wiązane nie znalazły odzwierciedlenia w wynikach. Były listy intencyjne dotyczące milionowych projektów, z których niewiele jednak wyszło...

Zgadza się. Rozpoczęcie wielu projektów opóźniło się, czasami o wiele miesięcy, co z kolei przełożyło się na znaczny spadek przychodów Mostostalu w ubiegłym roku. Opóźnienie to wynikało jednak nie z przyczyn zależnych od nas, lecz z kłopotów inwestora w organizowaniu finansowania i formalnościami związanymi z uzyskaniem pozwolenia na budowę.

Reklama
Reklama

Proszę pamiętać, że finansowanie projektów w ramach programu KUKE (Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych - red.), a tylko takie projekty realizujemy, wymaga od inwestorów zapewnienia wiarygodności kredytowej swojej lub banku gwaranta, przedstawienia opinii renomowanej firmy audytorskiej oraz posiadania odpowiedniej do wysokości kredytu wielkości kapitałów własnych. Konieczne jest też przedstawienie sprawozdań finansowych za ostatnie trzy lata według MSR. Cała procedura sprawia więc, że na dostarczenie i sprawdzenie powyższych dokumentów potrzeba parę miesięcy.Kontrakty, o których informowaliśmy przed miesiącami, będziemy realizować - ale w nieco późniejszym terminie. Moje słowa powinny znaleźć odzwierciedlenie już w wynikach za I kwartał. Ponadto niedawno zdobyliśmy dwa kolejne zlecenia w Rosji o łącznej wartości ponad 31 mln euro.

Informacje o tych kontraktach zostały optymistycznie przyjęte przez inwestorów. Czy się nie rozczarują? Kiedy będą realizowane zlecenia i jakie jest prawdopodobieństwo znacznych opóźnień?

Takie zagrożenie jest praktycznie zerowe. Z realizacją pierwszej umowy ruszamy w czerwcu, drugiej - w październiku. Pierwsze wpływy będą więc widoczne odpowiednio w III i IV kwartale.

Jaka jest łączna wartość umów, które Mostostal będzie realizować w Rosji?

Portfel zamówień przekracza już 300 mln zł, z czego na ten rok przypadnie 100 mln zł. Ponadto bierzemy udział w negocjacjach dotyczących zleceń łącznie na ponad 200 mln USD.

Reklama
Reklama

Komunikaty o dwóch najnowszych kontraktach zawierają niepełne informacje. Nie podają na przykład nazwy zamawiającego czy nawet miejscowości, w których będą realizowane prace. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd już raz surowo ukarała Mostostal (kwotą 500 tys. zł) za takie wybiórcze informowanie inwestorów. Nie obawia się Pan, że zrobi to ponownie?

Za każdym razem informujemy KPWiG, w jakim terminie zobowiązujemy się uzupełnić komunikaty. Pamiętajmy o ostrej, czasami nieuczciwej, konkurencji na rosyjskim rynku. Ujawnienie informacji o kontrahencie przed rozpoczęciem prac naraża nas - w skrajnych przypadkach - na utratę zlecenia.

Wasze tłumaczenia jednak nie przekonały KPWiG. Wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy nie zaowocował cofnięciem kary. Warto więc upierać się przy swoim i podpadać Komisji?

Ten spór z Komisją przypomina nieco mecz do jednej bramki. Tzn. gole można strzelać tylko Mostostalowi. Od decyzji KPWiG nie przysługuje odwołanie. My nie zamierzamy się jednak poddawać.

Co Pan przez to rozumie? Sprawa trafi do sądu?

Reklama
Reklama

Sprawa jest delikatna, dlatego nie zamierzamy jej nagłaśniać za pośrednictwem mediów.

Nawiążę do Pana porównania i stwierdzę, że Komisja strzeliła Mostostalowi już drugiego gola. Mam tu na myśli karę (400 tys. zł) nałożoną w związku z nieprawidłowościami, jakich dopatrzyła się przy sprzedaży przez Mostostal akcji Budopolu Wrocław. O jakie nieprawidłowości chodzi?

Na razie nie możemy się odnieść do tej kary, gdyż czekamy na jej uzasadnienie przez Komisję. Gdy je otrzymamy, w przewidzianym do tego trybie się do niej ustosunkujemy.

Pozostańmy przy tej transakcji. Znana jest cena, po jakiej Mostostal sprzedał łącznie ok. 60 proc. akcji Budopolu. Było to około 3 mln zł. Nie wiemy jednak, ile spółka otrzymała za pozostały ponad 5-proc. pakiet, który sprzedała na giełdzie.

Podaliśmy wszystkie informacje, które byliśmy zobowiązani podać.

Reklama
Reklama

Rynkowa wartość Budopolu przekracza teraz 16 mln zł, tak więc pakiet, którego właścicielem był Mostostal, wart jest około 11 mln zł. Czy, oceniając z perspektywy czasu, nie uważa Pan, że Mostostal zrobił kiepski interes, sprzedając akcje znacznie taniej?

Cena, jaką otrzymaliśmy od nowych właścicieli Budopolu, była wyższa od wszystkich ofert, które dostaliśmy wcześniej. Dlatego uważam, że transakcja była dobra dla każdej ze stron, w tym Budopolu.

Budopolu również? Jakie korzyści odniosła ta spółka?

Mam tu na myśli emisję akcji i zastrzyk gotówki.

Przecież ta emisja nie doszła do skutku.

Liczę jednak, że się uda w następnym podejściu (30 maja NWZA Budopolu ma głosować w sprawie podwyższenia kapitału - red.).

Z ostatnich komunikatów Mostostalu wynika, że wraca do biznesu deweloperskiego. Pierwszy projekt ma być realizowany przez spółkę powołaną razem z giełdowym Gantem. Mostostal Export obejmie 49 proc. udziałów w tym przedsięwzięciu, pozostałe - legnicka firma. Z czego wynika taki podział? Jaki będzie wkład poszczególnych spółek?

My wnosimy do spółki grunty w KWartość projektu oszacowano na 92,4 mln zł. Ta kwota to suma, jaką nowo powołana spółka chce uzyskać ze sprzedaży mieszkań?

Dokładnie tak.

A ile wyniesie koszt inwestycji, czyli jakie wynagrodzenie otrzyma wykonawca - Mostostal Ventures z grupy Mostostalu Export?

Umowę o wykonawstwo podpiszemy w najbliższym tygodniu.

Zakładam, że skoro znane są już wpływy z tego projektu, znane są też jego koszty i szacowany zysk z inwestycji...

Zgadza się, jednak - tak jak w przypadku zawarcia umowy inwestycyjnej - poinformujemy o tym jednocześnie z Gantem w odpowiednim czasie.

Czy to jedyny projekt deweloperski w planach Mostostalu Export na ten rok?

Nie. Rzeczywiście wracamy do biznesu deweloperskiego, pamiętając jednocześnie, że przed kilkoma laty był on główną przyczyną kłopotów Mostostalu Export. Teraz sprzyja nam koniunktura i duży popyt na mieszkania. Chcemy to wykorzystać i najprawdopodobniej we wrześniu rozpoczniemy własny projekt, ale mniejszych rozmiarów.

Jaka będzie docelowa struktura przychodów Mostostalu Export?

Zdecydowaną większość - około 70 proc. - będą stanowić wpływy z eksportu, głównie z Rosji. Pozostałe 30 proc. dołoży deweloperka i usługi budowlane w kraju.

Jakich wyników Mostostalu mogą spodziewać się inwestorzy w tym roku, po rozczarowującym 2005 roku? Spółka odnotowała ogromny spadek sprzedaży. Na poziomie netto co prawda pokazała zysk, ale był on wynikiem jednorazowych zdarzeń: sprzedaży jednej ze spółek zależnych oraz upadłości drugiej.

Oficjalną prognozę podamy w drugiej połowie maja. Można przyjąć, że pokażemy w niej zyski, jakie Mostostal jest w stanie wypracować z podstawowej działalności.

Czy to znaczy, że w tym roku nie należy spodziewać się żadnych ruchów kapitałowych? Co będzie z pozostałymi spółkami zależnymi Mostostalu Export?

Teraz nie planujemy żadnych znaczących roszad w grupie. Aczkolwiek jesteśmy otwarci na różne rozwiązania, dlatego żadnego z nich nie wykluczamy.

Z tej wypowiedzi można wywnioskować, że Mostostal Export nie ma skonkretyzowanej strategii dla całej grupy kapitałowej...

Strategia dla grupy kapitałowej jest znana od trzech lat i nie zmieniła się. W naszej grupie są jednak spółki, których przyszłość nie jest do końca znana. Mam na myśli między innymi postępowania układowe Instalu Lublin czy Elektromontażu Warszawa. Czas pokaże, czy i w jakim stopniu te firmy będą integralną częścią grupy. Dlatego skupiamy się teraz głównie na zapełnianiu portfela zamówień i poprawie rentowności Mostostalu Export.

Dziękuję za rozmowę.

Michał Skipietrow - już przeszło 16 lat prezesury

Michał Skipietrow (66 lat) ukończył Politechnikę Warszawską - jest magistrem inżynierem budownictwa lądowego. Karierę rozpoczął w Mostostalu Warszawa, w którym był zatrudniony od 1963 do 1978 roku (kolejno na stanowiskach: kierownika obiektu, kierownika budowy, głównego kierownika budowy, zastępcy naczelnego inżyniera). Potem pracował w Generalnej Dyrekcji Budowy Zakładów Przemysłu Ciągnikowego jako dyrektor generalny. Z Mostostalem Export związany jest od 1982 roku. Przez osiem lat piastował funkcję dyrektora generalnego, a od 1990 roku nieprzerwanie jest prezesem spółki.

Lubi i nadal aktywnie uprawia narciarstwo oraz pływanie. Poza tym gra w szachy. Najbardziej lubi oglądać polskie filmy z lat 70. i 80. Wolny czas spędza też często z książką. Po angielsku i niemiecku czyta z reguły książki o tematyce biznesowej, zaś po polsku i rosyjsku historyczne i obyczajowe.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama