Wkrótce z giełdy w Budapeszcie znikną cztery spółki - podała w tym tygodniu węgierska gazeta "Napi Gazdasag". Jedna już w tym roku opuściła parkiet. Był to nadawca telewizyjny Antenna Hungaria, który został przejęty przez szwajcarski Swisscom BroadCast. Kolejnymi mają być producent żywności Globus, spółka holdingowa Hungagent, producent autobusów Nabi Bus Industries oraz sieć handlowa Domus. Przyczyny są zazwyczaj takie same: chodzi o przejęcie lub o decyzję większościowych udziałowców, którzy postanawiają skupić resztówkę papierów będących w wolnym obrocie.
Naturalny proces
- Żadna giełda nie lubi odpływu spółek, ale to naturalny proces. Czasem nie ma sensu utrzymywać akcji w obrocie, jeśli płynność jest bardzo mała - mówi PARKIETOWI Attila Toth z zarządu giełdy w Budapeszcie.
Giełdy w regionie od lat narzekają na exodus firm z parkietu. W Pradze w ostatnich trzech latach ubyło około 40 spółek. W Budapeszcie od 2002 r. parkiet opuściło 19 firm. Sporo znika także z warszawskiej GPW. Najgorsze pod tym względem były lata 2002-2003, kiedy za każdym razem parkiet opuszczało 19 przedsiębiorstw. Dwa ostatnie lata były już nieco lepsze - w 2004 r. z giełdą pożegnało się 9, a w zeszłym 10 emitentów. Ten rok może wyglądać podobnie. Dotąd zniknęły Orfe i amerykański Ivax, ale do opuszczenia parkietu przygotowuje się kilka kolejnych podmiotów. Litewski Sanitas zdecydował się wycofać z obrotu akcje Jelfy. Belgijski holding KBC wykupuje papiery Warty. Trwa ogłoszone przez duńskiego udziałowca wezwanie na 100 proc. akcji Sokołowa. Walory Impexmetalu i Wólczanki najprawdopodobniej znikną z giełdy po połączeniu z przejmującymi je Boryszewem i Vistulą. Nie wiadomo, czy w notowaniach zostanie odchudzony Bank BPH.
Debiuty rozwiązują problem