Wszystko, co dzieje się w tym rejonie, ma zasięg globalny. Po pierwsze dlatego, że stamtąd pochodzi ponad jedna trzecia ropy naftowej dostarczanej na światowy rynek. Drugim czynnikiem przesądzającym o globalizacji tamtejszych konfliktów jest zaangażowanie w nich Stanów Zjednoczonych, supermocarstwa biorącego na siebie coraz większą odpowiedzialność za losy całego świata. A jeśli jakieś wydarzenia mają charakter globalny, to mogą wpływać na nastroje inwestorów i w konsekwencji na giełdową koniunkturę. Również w Polsce.
Nuklearny pretekst
Bezpośrednią przyczyną obecnego napięcia są oskarżenia USA i Izraela, że Iran prowadzi tajny program nuklearny, którego celem jest zbudowanie bomby. Iran nie zaprzecza, że wzbogaca uran, a na wezwania do zaprzestania tego procederu niedawno odpowiedział, że zamierza go zintensyfikować. Iran jest sygnatariuszem traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT) i ma prawo wzbogacać uran. Szef rosyjskiej Federalnej Agencji ds. Energii Atomowej zapewnia, że działalność irańskiej elektrowni atomowej w Buszer w niczym nie narusza postanowień NPT. Elektrownia w Buszer budowana jest z pomocą Rosji. Poza tym irański program atomowy nie zaczął się przecież w tym tygodniu. Trwa już prawie pół wieku, a inaugurował go jeszcze szachinszach M. Reza Pahlavi w 1957 r. Całe zamieszanie wokół tego programu ma podstawy równie wiarygodne, jak informacje CIA o broni masowego rażenia w Iraku.
Awanturniczy prezydent
Iran jest natomiast słusznie oskarżany o wspieranie międzynarodowego terroryzmu i werbowanie ochotników do samobójczych ataków wymierzonych w interesy USA, Wielkiej Brytanii czy Izraela. Uzasadniony niepokój i oburzenie wywołują też w zachodnim świecie awanturnicze, agresywne, nieostrożne i wreszcie dość głupawe wypowiedzi prezydenta Ahmadineżada o tym, że nie było holocaustu, czy o wymazaniu Izraela z mapy.