Bardzo dobre dane o produkcji przemysłowej pokazują, że nasza gospodarka przyspiesza. Warto odnotować ostatnią wypowiedź prof. Andrzeja Sławińskiego z RPP, który potwierdził, że w średnim terminie nie ma zagrożeń inflacyjnych. Wszystko to stwarza szanse, że z jednej strony perspektywy zwiększenia zysków netto spółek są generalnie coraz lepsze, a po drugie, Rada będzie prawdopodobnie skłonna do prowadzenia nadal łagodnej, sprzyjającej wzrostowi gospodarczemu polityki pieniężnej.
Wydarzenia ostatnich dni potwierdziły także trwałość cyklu 11-miesięcznego na naszym rynku akcji. Gdyby założyć, że podobnie jak było to w przeszłości, wzrostowa faza owego cyklu przyniesie nam zwyżkę indeksu WIG20 o co najmniej 23,2 proc. spodziewać się można dotarcia tego indeksu do marca 2007 r. do poziomu co najmniej 3573 pkt.
Perspektywy pojawienia się w kolejnych latach boomu inwestycyjnego pchają w górę ceny kolejnych przedstawicieli,,budowlanki". Właśnie przed tym sektorem stoją relatywnie bardzo korzystne perspektywy. W przypadku bowiem na przykład spółek surowcowych grozić może nam pewne przegrzanie cen ropy naftowej czy miedzi. Kursy akcji banków są relatywnie wysoko wycenione na tle na przykład konkurentów ze strefy euro. Firmy przemysłowej miały już zaś swój doskonały okres na przestrzeni ostatnich kilku lat (2001-2005).
W przypadku spółek budowlanych jest natomiast wiele argumentów świadczących o wzroście optymizmu uczestników rynku lokujących swój kapitał w grupie tego typu firm. Informacje o nowych emisjach przedstawicieli tego sektora nie zniechęcają wcale inwestorów giełdowych. Wyraźnie widać, że zamiast obawiać się, że nowe emisje zmniejszą w krótkim okresie zyski na akcję z uwagi na wzrost liczby udziałów, mają oni nadzieję, że wpływy z emisji zwiększą szanse rozwoju danej firmy. Świadczy to o silnych z psychologicznego punktu widzenia podstawach hossy spółek mogących zyskać na dalszym ożywieniu nakładów inwestycyjnych.