- Ustaliliśmy, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy musi lepiej służyć globalnej gospodarce i musi mieć większą zdolność do podołania wyzwaniom, które są teraz nieco inne niż w 1945 r., kiedy MFW powstawał - powiedział brytyjski minister finansów Gordon Brown, który przewodniczył obradom komitetu sterującego odpowiadającego za politykę MFW. - W szczególności ustaliliśmy, ż MFW powinien skupić się na zapobieganiu i rozwiązywaniu kryzysów - dodał Brown.
Dlatego Fundusz, który zrzesza 184 państw, ma się od teraz zająć m.in. analizą tego, jak problemy poszczególnych gospodarek przenoszą się na cały region czy nawet na cały świat. Będzie też badać zależności między polityką gospodarczą państw. Gdy analizy wskażą na nieprawidłowości, dyrektor zarządzający MFW będzie mieć możliwość wezwania kilku państw naraz, by wytłumaczyły się ze swoich działań. Dla MFW to nowa jakość, bo dotychczas Fundusz stawiał diagnozę gospodarkom każdego kraju z osobna. Oceny dokonywał zazwyczaj raz do roku.
Nowe zadania oznaczają, że MFW będzie się bacznie przyglądać m.in. mechanizmom tworzenia kursów walutowych. Jest to szczególnie ważne dla Stanów Zjednoczonych, które od dawna zarzucają Chinom sztuczne utrzymywanie zbyt wysokiego kursu juana. Tym tłumaczą wzrost deficytu w handlu z Państwem Środka, który w zeszłym roku urósł do rekordowych 202 mld USD.
Chińczycy już teraz postanowili postawić odpór ewentualnym zarzutom MFW. Szef banku centralnego Zhou Xiaochuan przypomniał podczas obrad, że wszystkie kraje członkowskie funduszu mają autonomię, jeśli chodzi o wybór systemu walutowego.
Chińczycy i przedstawiciele innych szybko rozwijających się państw mogą jednak wyjeżdżać z Waszyngtonu zadowoleni, bo dostali od szefa MFW Rodrigo Rato zapewnienie, że ich głos w Funduszu będzie bardziej znaczący. Na podniesienie liczby głosów przypadających takim krajom, jak Chiny, Korea Płn. czy Meksyk, zgadzają się m.in. Amerykanie, którzy teraz mają aż 17 proc. głosów i samodzielnie mogą zdecydować o zablokowaniu każdej decyzji podejmowanej przez MFW. Problemem wciąż jest jednak nowy sposób liczenia głosów. Ministrowie finansów 24 krajów rozwijających się przedstawili projekt, zgodnie z którym waga głosów poszczególnych państw miałaby być liczona według parytetu siły nabywczej, a nie tylko produktu krajowego, jak to jest dotychczas.