Pod kontrolą OMX są giełdy papierów wartościowych w Sztokholmie, Helsinkach, Kopenhadze oraz trzech krajach bałtyckich. Dobra koniunktura na tych rynkach sprawiła, że operator zarobił w I kwartale 244 mln koron szwedzkich, czyli nieco ponad 26 mln euro, w porównaniu ze 132 mln koron przed rokiem. Obroty akcjami na giełdach aliansu wzrosły o 57 proc., a w segmencie derywatów o 34 proc. W I kwartale na parkietach grupy OMX zadebiutowało też osiem nowych spółek, w porównaniu z zaledwie dwiema w I kw. 2005 r.
Kurs akcji giełdowego operatora, które są notowane w Sztokholmie, wczoraj nie zmienił się. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy zyskał 73 proc.
Mimo poprawiających się wyników, OMX obawia się utraty pozycji na europejskim rynku. Dlatego myśli o dalszej konsolidacji (parkiet w Kopenhadze został wchłonięty niespełna półtora roku temu), w tym z największymi giełdami w Europie. Niedawno pojawiły się plotki, że może być zainteresowany przejęciem parkietu w Londynie. Podobno właśnie po to doradcą OMX został szwajcarski bank Credit Suisse.
- W naszej branży każdy rozmawia z każdym. Większość dyskusji dotyczy tego, jakie korzyści można osiągnąć z partnerstwa i czy takie partnerstwo jest możliwe - stwierdził wczoraj Magnus Boecker, dyrektor generalny OMX, pytany, czy prowadzi rozmowy z London Stock Exchange. Dodał też, że w grę wchodzą negocjacje z giełdami amerykańskimi, które deklarują zamiar podboju europejskiego rynku.
Bloomberg