Wojciech Kwaśniak, generalny inspektor nadzoru bankowego, zapowiedział, że zrezygnuje ze stanowiska, jeśli zostanie uchwalona ustawa o połączeniu nadzorów nad rynkiem finansowym. Tak bankowcy odebrali wystąpienie Kwaśniaka podczas drugiego dnia walnego zgromadzenia Związku Banków Polskich. Prezentacja szefa GINB była zamknięta dla dziennikarzy. Kwaśniak miał również stwierdzić, że już z pracy rezygnuje coraz więcej osób zatrudnionych w GINB.

- Ja tylko powiedziałem, że nie w każdych okolicznościach mogę brać odpowiedzialność za funkcjonowanie nadzoru bankowego - stwierdził później w rozmowie z PARKIETEM W. Kwaśniak. Dodał, że faktycznie z nadzoru odchodzą niektórzy wysokiej klasy specjaliści. Według niego, wiele osób wstrzymuje się na razie z decyzją o rezygnacji w oczekiwaniu na ostateczny kształt przepisów powołujących skonsolidowany nadzór.

- Jestem pod ogromnym wrażeniem ostrzeżenia, które usłyszeliśmy od Wojciecha Kwaśniaka. Informacja o odejściu wielu osób z nadzoru dla nas wszystkich powinna być sygnałem ostrzegawczym - powiedział w trakcie walnego ZBP Sławomir Sikora, prezes Banku Handlowego.

Według niego, środowisko bankowe powinno określić kilka fundamentalnych zasad, na jakich powinien funkcjonować nadzór bankowy. Wśród nich powinno być powiązanie nadzoru z bankiem centralnym. Chodzi o pełnioną przez NBP funkcję "pożyczkodawcy ostatniej instancji" w przypadku problemów z płynnością w sektorze bankowym, ale także o niezależność pracowników nadzoru. Zdaniem S. Sikory, "zapisy o służbie cywilnej nie są tu dostateczną gwarancją".

Prezes Banku Handlowego ocenił jednak, że rząd ma prawo do silnej reprezentacji w nadzorze bankowym. Dlaczego? - Jeśli sektor bankowy przeżyłby kryzys, który wiązałby się z dużymi stratami, to - jak pokazują doświadczenia innych krajów - koszty ostatecznie obciążą budżet - powiedział S. Sikora.