Rynki rzadko wykonują istotny ruch w reakcji na konkretne wiadomości. Z tego względu wczorajszy spadek na rynkach akcji będący odruchową odpowiedzią na informację o podwyższeniu przez chiński bank centralny podstawowych stóp procentowych wcale nie musi wyznaczać już teraz początku poważniejszej korekty. Wczorajsza wyprzedaż wynikała z obaw, że skuteczne schłodzenie koniunktury gospodarczej w Chinach oznaczałoby spadek gwałtownie w ostatnich latach rosnącego chińskiego popytu na surowce, co przełożyłoby się na zniżkę ich cen. To ostatnie byłoby oczywiście niekorzystne dla producentów surowców (patrz wczorajszy spadek KGHM), dla całych sektorów uzależnionych od cen surowców ("materials" i "energy"), oraz gospodarek krajów, w których te sektory mają duży udział (czyli głównie rynków wschodzących). Problem polega na tym, że niewielka czwartkowa podwyżka (z 5,58 na 5,85 proc.) - zaledwie druga po wcześniejszej dokonanej półtora roku temu - raczej nie powinna mieć poważniejszych skutków. Warta zwrócić uwagę, że Chińczycy, których waluta jest sztywno związana z amerykańskim dolarem, muszą po prostu dostosować swe stopy procentowe do rosnących stóp FED.
Jakkolwiek wczorajsza reakcja rynku na wieści z Chin mogła być przesadna, to jednak warto zwrócić uwagę na pewna ciekawostkę techniczną. Otóż ceny instrumentu finansowego po wybiciu z długotrwałej konsolidacji mają tendencję do zwyżkowania o rozmiar formacji poprzedzającej wybicie. Cena miedzi w latach 1991-2004 znajdowała się w obrębie długotrwałej konsolidacji pomiędzy poziomami 1319 USD za tonę (dołek z 2001 roku) a 3235 USD (szczyt z 1995 roku). Wybicie z tej kilkunastoletniej formacji nastąpiło na początku 2005 roku, a jej rozmiary - 145 proc. - sugeruję, że cel miedzianej hossy znajdować się powinien gdzieś w okolicach poziomu 7900 USD, a wiec zaledwie kilka procent powyżej środowego zamknięcia. Podobnie jest z ceną KGHM, która do połowy 2005 roku konsolidowała się przez lata w przedziale 9,75-35,2, co daje cel na poziomie 127 zł czyli również o kilka procent od czwartkowego otwarcia.