Ceny miedzi w kwietniu odnotowały największą miesięczną zwyżkę od ponad 18 lat. Przesądziła o tym decyzja chilijskich robotników, którzy przegłosowali przystąpienie do strajku, co jeszcze bardziej zakłóciło dostawy tego metalu na światowy rynek.
Pracownicy kopalni Lomas Bayas należącej do Falconbridge Ltd. zdecydowali w czwartkowym głosowaniu, że od 2 maja rozpoczną strajk, gdyż ich kanadyjski pracodawca odrzucił żądania podwyżek płac. Lomas Bayas w ub.r. wyprodukowała 63 tys. ton miedzi. Tegoroczna produkcja może być mniejsza nawet o połowę. Miesiąc trwała przerwa w pracy kopalni La Caridad należącej do Grupo Mexico. Wydobycie miedzi w indonezyjskiej kopalni Grasberg w I kw. było mniejsze ze względu na mniejszą zawartość metalu w rudzie.
W rezultacie wszystkich tych zakłóceń po stronie podaży cena miedzi wzrosła w kwietniu o 33 proc., najbardziej od listopada 1987 r.
UBS przewiduje, że tegoroczny popyt na miedź wzrośnie o 6 proc. do 17,8 mln ton i przewyższy produkcję o 200 tys. ton. Konsumenci będą więc musieli sięgnąć do zapasów. Tymczasem rezerwy miedzi w składach monitorowanych przez giełdy w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju spadły w kwietniu o 13 proc. do niecałych 169 tys. ton.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek o 125 USD, 1,7 proc., do 7180 USD za tonę. W minioną środę w Londynie płacono już nawet 7385 USD. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 6780 USD.