Reklama

Chętni na Stocznię Gdańską

Stocznia Gdynia nie odda gdańskiego zakładu tylko za same długi. Jeśli konsorcjum Energi i ARP nie wyłoży gotówki, większą szansę na zakup będą mieli pozostali dwaj inwestorzy.

Publikacja: 04.05.2006 07:43

Konsorcjum stworzone przez Energę i ARP nie podpisało jeszcze oficjalnego porozumienia ze znanym inwestorem giełdowym, Romanem Karkosikiem w sprawie jego udziału w przedsięwzięciu. W ofercie o zakupie Stoczni Gdańskiej zapisano możliwość wejścia do tej grupy większej liczby inwestorów, ale nie zostały wymienione konkretne nazwiska. - Oferta, którą złożyliśmy w ramach konsorcjum, pozwala na to, aby, dzięki posiadanym przez nas wierzytelnościom wobec Stoczni Gdynia, finansowo sprostać możliwości zakupu. Również w zakresie zarządzania aktywami kapitałowymi jest to bardzo korzystny układ - mówi Barbara Puto, wiceprezes zarządu Energi.

Przedstawiciele Stoczni Gdynia twierdzą jednak, że przejęcie gdańskiego zakładu za same zobowiązania wobec konsorcjum byłoby dla nich nie do zaakceptowania.

Likwidacja zadłużenia

to za mało

Sama likwidacja zadłużenia nie wystarczy, bo spółka potrzebuje gotówki na bieżącą działalność. Według nich, zadłużenie Stoczni wobec Energi wynosi kilkanaście milionów złotych, a nie ponad 20, jak jest zazwyczaj podawane. Zadłużenie wobec ARP ma postać długoterminowego kredytu.

Reklama
Reklama

Energa nie ma określonych preferencji co do tego, czy inwestorem miałyby być podmioty prywatne czy z udziałem Skarbu Państwa.

Zarówno Energa, jak i ARP są jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa. Obie firmy mają wierzytelności w Stoczni Gdynia i właśnie tymi wierzytelnościami chcą zapłacić za akcje Stoczni Gdańskiej. Według nich, nie wymagałoby to wyłożenia dodatkowego kapitału.

Przedstawiciele Energi mówią również, że na zakup Stoczni Gdańskiej nie trzeba będzie wydać aż 100 mln zł. Ile faktycznie trzeba będzie za nią zapłacić, nie wiadomo. Jeśli oferta konsorcjum wejdzie do drugiego etapu przetargu, chciałoby ono przyjrzeć się dokładnie finansom stoczni w trakcie tzw. badania due diligence. Jest ono bardzo podobne do audytu i daje inwestorom możliwość sprawdzenia, na ile informacje przedstawione przez kupowaną spółkę w memorandum są zgodne z prawdą.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że chęć kupna Stoczni Gdańskiej zadeklarowali również jej pracownicy. Ich oferta miałaby opiewać na 70 mln zł. Gdyby to oni przejęli zakład, nie byłoby obaw o zastrzeżenia ze strony Komisji Europejskiej.

KE mogłaby wszcząć postępowanie w sprawie niedozwolonej pomocy publicznej, jeśli stocznia zostanie sprzedana konsorcjum składającemu się tylko z Energii i ARP.

Doradcy analizują oferty

Reklama
Reklama

Według komunikatu Stoczni Gdynia, trzy oferty, które wpłynęły do spółki, zostały przekazane do firmy doradczej. Wszystkie deklarują chęć kupna 100 proc. udziałów w Stoczni Gdańskiej. Do dzisiaj opracowana zostanie rekomendacja dla zarządu, a 9 maja ukaże się oficjalna lista podmiotów biorących dalszy udział w przetargu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama