Pogorszenie koniunktury na którejś z tych giełd negatywnie odbije się na notowaniach na emerging markets. Wbrew powszechnemu odczuciu motorem napędowym wzrostu na rynkach wschodzących nie jest wcale sektor wytwórców materiałów do produkcji, korzystający między innymi ze spektakularnej zwyżki cen metali. Uwaga inwestorów koncentruje się głównie na spółkach z branży energetycznej. Ich notowania od dołka z jesieni minionego roku podniosły się o 55 proc., podczas gdy kursy firm zaopatrujących w materiały do produkcji podniosły się w tym okresie o 40 proc. Sektor finansowy zyskał trochę ponad jedną trzecią, a informatyczny jedną czwartą. Indeks akcji z rynków wschodzących, obliczany w lokalnej walucie, podniósł się o 34 proc., a w dolarach o 42,5 proc.
Ropa drożeje wolniej
Duży popyt na akcje z sektora energetycznego jest w sporym stopniu zaskakujący, gdyż od jesieni ubiegłego roku ceny ropy kształtujące atrakcyjność tej branży mają spore problemy z kontynuacją wzrostu. W ostatnim czasie co prawda udało się ustanowić nowe rekordy, ale skala ruchu w górę w porównaniu z tą, jaką obserwowaliśmy w przeszłości, albo z tym, co dzieje się z notowaniami metali, nie jest imponująca. Na wykresie rocznej zmiany ceny ropy naftowej widzimy coraz niżej położone szczyty, świadczące o gasnącej sile trendu rosnącego. W tej fali zwyżkowej nie udało się przekroczyć 50 proc., a wcześniej roczna zmiana sięgała nawet ponad 80 proc. Miedź przez ostatnie 12 miesięcy podrożała o 140 proc., aluminium o 60 proc., złoto o 55 proc.
Rozpoczęty w drugiej połowie października 2005 r. ruch w górę na emerging markets trwa już od ponad 140 sesji. Wcześniejsza fala wzrostowa, zapoczątkowana na wiosnę 2005 r., zakończyła się po 131 sesjach, zaś jej poprzedniczka z okresu od wiosny 2004 r. do wiosny 2005 r. po ponad 200 sesjach. Jednocześnie notowania rosną teraz wyraźnie szybciej niż w czasie dwóch wcześniejszych fal zwyżkowych. Dynamika ruchu jest prawie identyczna jak podczas pierwszej odsłony hossy w okresie od wiosny 2003 r. Z tym że wtedy znacznie lepiej niż teraz prezentował się amerykański parkiet. Różnica w stopach zwrotu między rynkami wschodzącymi a nim była mniej więcej o połowę mniejsza niż teraz. Również w odniesieniu do całej grupy dojrzałych giełd dysproporcja była wyraźnie niższa.
W aktualnej sytuacji lepszym odniesieniem wydaje się amerykański rynek. Jest tak dlatego, że to w odniesieniu do niego istnieją najpoważniejsze obawy o koniunkturę gospodarczą w tym roku. Jednocześnie stopniowo rosnąca rentowność długoterminowych obligacji stale zmniejsza atrakcyjność akcji.