Ceny miedzi i cynku wzrosły w czasie piątkowych notowań do rekordowych poziomów. Groźba zakłóceń dostaw zachęciła fundusze inwestycyjne do zwiększonych zakupów.

Miedź w tym roku zdrożała już o 75 proc. Przerwy w pracy kopalń od Indonezji po Meksyk zmniejszają dostawy tego metalu na światowy rynek, a popyt wciąż rośnie. Zwiększa się nie tylko fizyczne zapotrzebowanie na ten metal. Coraz więcej pieniędzy kierują na rynek surowcowy fundusze emerytalne i hedgingowe.

Grupo Mexico, siódmy pod względem wielkości producent miedzi na świecie, poinformował, że nic nie zapowiada zakończenia strajku trwającego już sześć tygodni. Robotnicy z chilijskiej kopalni Lomas Bayas zapowiedzieli na najbliższy poniedziałek rozpoczęcie strajku płacowego.

W piątek miedź zdrożała w Londynie o 150 USD do 7800 USD za tonę. Cena tony cynku wzrosła do nienotowanego jeszcze poziomu 3490 USD. W wyniku strajków i przerw w pracy spowodowanych awariami zmniejszają się zapasy metali w składach monitorowanych przez giełdy. W piątek zapasy miedzi spadły w Londynie o 1,5 proc. do 114,25 tys. ton, a zapasy cynku były najmniejsze od pięciu lat.

Pod koniec piątkowych notowań ceny miedzi trochę spadły, ale kontrakty terminowe z dostawą za trzy miesiące były po południu o 20 USD droższe niż na zamknięciu dzień wcześniej i kosztowały 7670 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 6990 USD.