Ani powołanie większościowej koalicji, ani nawet deklaracja Zyty Gilowskiej o pozostaniu w zrekonstruowanym rządzie nie były w stanie zbudzić rynku z letargu, w jaki wpadł podczas przedłużającego się weekendu. Również restrykcyjne komentarze Haliny Wasilewskiej-Trenkner pozostały niezauważone przez rynek. Dopiero gwałtowny ruch w górę obligacji światowych, po publikacji dużo słabszych niż oczekiwano danych o zatrudnieniu w USA, spowodował reakcję lokalnego rynku. Dochodowość spadła średnio 3-6 punktów bazowych (4 i 6 pb. odpowiednio na 2- i 5-letnich papierach). Po południu rentowność papierów 10-letnich wynosiła 5,15 proc., 5-letnich 4,93 proc., 2-letnich 4,36 proc.

W świetle powołania większościowego rządu, poprawa nastroju na rynkach globalnych pozwala bardziej optymistycznie spojrzeć na rynek obligacji w ciągu najbliższych dni. Spodziewam się, że wraz ze wzmacniającym się złotym, zobaczymy powrót zainteresowania zagranicznych inwestorów, oczekujących zakończenia destabilizacji politycznej.