Polskie Zakłady Zbożowe Bolesławiec mają za sobą słaby kwartał. To efekt niekorzystnej sytuacji na rynku zboża. Na początku roku jego ceny nieznacznie wzrosły. Jednocześnie dalej trwał, zapoczątkowany jeszcze w zeszłym roku, spadek cen przetworów. W konsekwencji, mimo podwojenia sprzedaży w ujęciu ilościowym, jej wartość pozostała na poziomie podobnym do zeszłorocznego (18,8 mln zł). Zysk netto spadł o 70 proc., do 94 tys. zł.
Decyzja przed wakacjami
Szansą na poprawę sytuacji spółki może być opuszczenie CeTO. Czterej akcjonariusze Bolesławca, z których największym jest niemiecka firma Hemelter Muhle dr Cordesmeyer (HM), zawarli porozumienie w celu przeprowadzenia przymusowego wykupu akcji spółki. Stroną nabywającą miał być niemiecki HM. W zakończonym 5 kwietnia "wyciskaniu" kupił 18 tys. akcji, płacąc 25 zł za sztukę. Kolejny krok to wycofanie firmy z rynku CeTO. HM złożył już w spółce wniosek o zwołanie walnego zgromadzenia i przegłosowanie uchwały o przywróceniu akcjom Bolesławca formy dokumentu. - Akcjonariusze spotkają się najpóźniej w pierwszej połowie czerwca - zapowiada Jerzy Kuchciak, prezes PZZ Bolesławiec. Po powzięciu decyzji spółka zwróci się do KPWiG o wycofanie jej z rynku regulowanego.
Rezygnują, by szybciej rosnąć
HM wycofuje swoją firmę z CeTO, ale chce się umocnić na polskim rynku. Niemiecka spółka, prowadzona przez rodzinę Cordesmeyerów, zainwestowała już w szereg przedsiębiorstw. Młyn w Krakowie jest własnością Bolesławca. Poza tym HM kontroluje m.in. młyny w Gdańsku, Pabianicach i Kostrzyniu. ¸ączna produkcja tych zakładów to ok. 1850 ton na dobę. Daje to niemieckiej firmie drugą pozycję na polskim rynku (ok. 13 proc.), za Polskimi Młynami (22 proc.). Teraz przyszedł czas na konsolidację portfela. - Chcemy skorzystać z efektów synergii, by dalej rosnąć. W przyszłości nie wykluczamy jednak kolejnych przejęć - twierdzi Franz Cordesmeyer, prezes HM. Bolesławcowi łatwiej będzie realizować te cele, działając poza rynkiem regulowanym. Koszty funkcjonowania na CeTO wynosiły ok. 100 tys. zł w skali roku. - To niepotrzebny wydatek, jeśli się weźmie pod uwagę, że Hemelter Muhle nie potrzebuje kapitału z zewnątrz - podkreśla J. Kuchciak. - W przyszłości mogłoby dojść do konfliktu interesów między nami a innymi akcjonariuszami. Przykładowo, nie chcemy płacić dywidendy, ponieważ w tej branży konieczne jest reinwestowanie zysków - dodaje F. Cordesmeyer.