- Za obecną hossą na GPW stoją krajowi inwestorzy: fundusze inwestycyjne oraz gracze indywidualni - uważa Ewa Radkowska, dyrektor inwestycyjny w ING TFI. Jej zdaniem, zagranica nie wykonuje w tej chwili większych ruchów na naszej giełdzie. - W portfelach inwestorów zagranicznych Polska jest w tej chwili niedoważona. Kapitał płynie przede wszystkim do Rosji, która w tym roku jest liderem wzrostów - mówi zarządzająca.

W jej opinii, jedynym argumentem przemawiającym za korektą na GPW są bardzo wysokie ceny akcji. Pozostałe czynniki - rekordowe napływy pieniędzy do funduszy akcji, niskie stopy procentowe, przyspieszająca gospodarka oraz brak ofert pierwotnych - zapowiadają kontynuację hossy.

Sebastian Buczek, prezes ING TFI, przewiduje, że w tym roku aktywa funduszy wzrosną do 100 mld zł, z 77,3 mld zł w kwietniu. ING TFI wstępnie zakładało zwiększenie majątku swoich funduszy w tym roku o 2,5 mld zł. - Widać już, że powinniśmy te założenia znacząco przekroczyć - mówi S. Buczek. W pierwszych czterech miesiącach tego roku aktywa ING wzrosły o 1,5 mld zł. Zdaniem prezesa, dla rynku byłoby lepiej, gdyby aktywa rosły nieco wolniej, bo pęd do funduszy akcyjnych powoduje, że wiele osób dokonuje nieprzemyślanych decyzji inwestycyjnych.

ING TFI chce poprawić osiągane do tej pory wyniki inwestycyjne. Rozbudowuje w tym celu zespół zarządzających. W tym miesiącu zostały zatrudnione dwie nowe osoby, a kolejna ma rozpocząć pracę w połowie roku. Flagowym produktem TFI jest obecnie fundusz małych i średnich spółek, który od początku roku zarobił prawie 36 procent.