Dwa przeciwstawne czynniki decydowały w ostatnich dniach o zmianach notowań na rynku naftowym. Za ich obniżeniem przemawiały informacje o zwiększeniu po raz pierwszy od dwóch miesięcy rezerw benzyny w USA - szczególnie istotnym przed bliskim już sezonem motoryzacyjnym. Zapasy te wzrosły się w ciągu minionych dwóch tygodni dzięki większemu importowi ropy, pełniejszemu wykorzystaniu mocy produkcyjnych amerykańskich rafinerii oraz stabilnemu popytowi.
Zwyżkę notowań na rynku naftowym hamowała jednak niepewność, czy uda się załagodzić spór dotyczący irańskiego programu atomowego. Pewne nadzieje pojawiły się po wystosowaniu przez prezydenta Iranu Mahmouda Ahmadinejada pojednawczego listu do prezydenta USA George?a W. Busha. Strona amerykańska uznała jednak, że w dokumencie tym brakuje oznak, by władze w Teheranie były skłonne zrezygnować z procesu wzbogacania uranu.
Tymczasem przed tygodniem rządy USA, Wielkiej Brytanii i Francji zgłosiły w Radzie Bezpieczeństwa ONZ wniosek rezolucji wzywającej Iran o zaniechanie programu nuklearnego oraz grożącej w przeciwnym razie sankcjami. Ponieważ strona irańska nie wykluczyła, że w takim wypadku mogłaby ograniczyć dostawy ropy, perspektywa zaostrzenia konfliktu przyczyniła się do spowolnienia spadku notowań.
W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w czerwcu płacono wczoraj po południu 70,38 USD w porównaniu z 71,08 USD w końcu sesji wtorkowej i 72,65 USD w poprzednią środę.