Na początku lat 90. zapewne niewielu przypuszczało, że jeszcze przed końcem stulecia Warszawa będzie rywalizować z Wiedniem o miano największej giełdy Europy Środkowej. A jednak - stało się.
Kto numerem jeden?
Paliwa dolewał Skarb Państwa, prywatyzując przez giełdę kolejne przedsiębiorstwa, oraz inwestorzy, którzy bez opamiętania windowali kursy akcji spółek. Dzięki temu - pod względem liczby notowanych na parkiecie firm - Wiener Boerse udało się wyprzedzić już w 1997 r., a pod względem ich kapitalizacji - w I kwartale 2000 r. Na koniec 2000 r. firmy notowane na warszawskiej GPW były warte 33,76 mld euro, a w Wiedniu - 31,88 mld euro. Pęknięcie bańki internetowej bardziej zaszkodziło jednak naszemu parkietowi, na którym więcej było spółek z branży nowych technologii. Wiedeń odzyskał prymat i w ostatnich latach powiększa przewagę. Na koniec marca (dane Federacji Europejskich Giełd Papierów Wartościowych FESE) wartość krajowych spółek z parkietu w Warszawie wyniosła 86,6 mld euro, natomiast w stolicy Austrii było to 123,80 mld euro.
Analogicznie rzecz się ma z wartością obrotów akcjami spółek. Kilka lat temu Warszawska GPW zdecydowanie wygrywała z Wiener Boerse - np. w 2000 r. obroty wyniosły 21,0 mld euro i były dwukrotnie wyższe od 10,5 mld euro zanotowanych w stolicy Austrii - by z czasem oddać pole. W pierwszych trzech miesiącach tego roku obroty akcjami spółek z GPW miały wartość 24,1 mld euro, w Wiedniu zaś aż 37,5 mld euro.
Dziś GPW może się więc pochwalić drugim miejscem w regionie pod względem kapitalizacji firm i obrotów akcjami (w kategorii obrotów akcjami najwyżej drugim miejscem, bo bywają miesiące, że transakcje o większej wartości zawiera się także w Pradze). Fotel lidera należy się WGPW, jeśli wziąć pod uwagę liczbę spółek, liczbę nowych spółek wchodzących na parkiet i obrót instrumentami pochodnymi.