Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie ma już piętnaście lat. Czy my, Polacy, możemy być z niej dumni?
Przesyłam serdeczne życzenia z Wiednia z okazji jubileuszu warszawskiego parkietu! Ostatnio rozwijał się on bardzo dynamicznie. Kapitalizacja GPW, wg FESE, w 2000 r. wynosiła ponad 25 mld euro, a obecnie osiągnęła poziom ponad 86 mld euro. W tym samym okresie obrót papierami potroił się. Te wyniki to nie przypadek, a efekt stworzenia solidnych fundamentów sprzyjających rozkwitowi. Rozwiązania stosowane na GPW będą procentować również w przyszłości.
GPW nie ma sobie równych wśród giełd środkowoeuropejskich, jeżeli chodzi o tempo wzrostu. Dlaczego przyciąga ona więcej kapitału niż inne? Czy jedynym czynnikiem, który na to wpływa, jest wielkość rynku?
Warszawski parkiet odgrywa już znaczną rolę na międzynarodowej arenie finansowej. Przejrzyste i otwarte struktury organizacyjne, nowi brokerzy oraz dobre możliwości pozyskania kapitału przez firmy finansujące swoją ekspansję, przyciągają uwagę zagranicznych rynków.
Giełda wiedeńska obrała podobny kierunek rozwoju. Wzrost zainteresowania austriackimi spółkami wpłynął na wzrost płynności naszego rynku. Dzienny wolumen obrotu osiąga 700 mln euro, a więc jest trzy razy większy niż jeszcze dwa lata temu. Od 2004 roku przybyło w Austrii 19 brokerów, w tym aż 18 zagranicznych. W efekcie udział międzynarodowych banków inwestycyjnych w obrocie giełdowym jest wyższy niż podmiotów krajowych. Tymczasem na przełomie tysiącleci obcy kapitał nie odgrywał niemal żadnej roli na wiedeńskim parkiecie.