W kwietniu Amerykanie wydali aż o 1,6 mld USD (4,6 proc.) więcej na kupno paliw niż miesiąc wcześniej. Jednocześnie o 0,5 mld USD (-1,6 proc.) ograniczyli zakupy materiałów budowlanych. Całkowita sprzedaż detaliczna zwiększyła się jedynie o 0,5 proc.

Oczekiwano, że wzrost w porównaniu z marcem wyniesie 0,8 proc. Kwota, jaką Amerykanie zostawili na stacjach benzynowych, minimalnie przekroczyła rekord z września minionego roku. Natomiast wydatki na kupno materiałów budowlanych były najniższe w tym roku. Te informacje wzmocniły obawy, że drożejące paliwa spowodują ograniczenie wydatków na inne dobra i usługi.

Jednocześnie potwierdziły zagrożenie ochłodzeniem koniunktury na rynku nieruchomości. Sprzedaż detaliczna odpowiada prawie za połowę wszystkich wydatków konsumenckich, które są podstawą wzrostu amerykańskiej gospodarki.

Publikacja informacji o kwietniowej sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych wywołała wyraźne reakcje rynków. Zyskujący od rana dolar poszedł ostro w dół, tracąc po południu do euro 1 centa. Za wspólną walutę płacono pod koniec dnia 1,283 USD. W pierwszej części sesji o 0,7 proc. spadały również kursy akcji. Z rekordowych poziomów obniżyły się ceny metali, ale i tak kończyły dzień wyraźną zwyżką.

Pewnym zaskoczeniem mogło być zachowanie obligacji skarbowych w USA. Początkowo wzmocniły się (ich rentowność obniżyła się), ale szybko sytuacja odwróciła się i ceny znalazły się poniżej środowego zamknięcia. To efekt braku czytelnych sygnałów ze strony Fed, że środowa podwyżka stóp przyniesie przynajmniej przerwę w zacieśnianiu polityki monetarnej, o ile nie będzie ostatnią w tym cyklu. W ślad za amerykańskimi papierami traciły obligacje europejskie.