W ostatnim czasie szereg instytucji opublikowało rankingi najatrakcyjniejszych państw dla lokowania produkcji lub usług. Można je generalnie podzielić na dwie grupy: takie, które zwracają uwagę na efektywność administracji (robi je np. Bank Światowy, szkoła biznesu IMD w Lozannie czy Światowe Forum Gospodarcze), oraz takie, które prezentują perspektywy biznesowe na podstawie ankiet wśród menedżerów (KPMG, A. T. Kearney). O ile w pierwszych analizach wychodzimy bardzo słabo, te drugie stają się dla nas powodem do dumy.
Wzrost przyciąga nowych
inwestorów
A. T. Kearney, doradzający w kwestiach zarządzania strategicznego, wymienia Polskę już na piątym miejscu pod względem zaufania zagranicznych inwestorów (w 2004 r. byliśmy na dwunastej pozycji). Nasz kraj doceniają głównie firmy z Europy Zachodniej. Liczą na zarobek m.in. w telekomunikacji, a także - w przyszłości - w sektorze energetycznym. Biznes docenił, że Polska rozwija się szybciej, niż Unia Europejska.
Firma doradcza KPMG zapytała za to firmy zagraniczne obecne w Polsce, czy zainwestowałyby ponownie. 80 proc. ankietowanych nie żałuje swojej decyzji. Wskazują na liczne atuty Polski: niskie koszty pracy, dobrą lokalizację czy wielkość rynku. Rzadziej na wysokie kwalifikacje pracowników - choć te, zważywszy na liczbę absolwentów, powinny być wysokie.