Mistrzostwa świata w piłce nożnej to święto nie tylko kibiców, ale również brytyjskich sprzedawców.

W wyniku mundialu brytyjski produkt krajowy może zwiększyć się nawet o 1,25 mld funtów - oceniają analitycy z londyńskiego Centre for Economics and Business Research (CEBR). Niezależnie od wyniku ulubieńców, kibice skłonni są wydać ponad 720 mln funtów na telewizory z płaskimi ekranami, piłkarskie koszulki i flagi. Spore sumy przeznaczą na wizyty w pubach, piwo i czipsy.

Mundial w 2002 r. w Korei i Japonii był przekleństwem dla ekonomistów, bo mecze były rozgrywane nad ranem brytyjskiego czasu i powodowały przerwy w pracy. Według oceny CEBR, z powodu mundialu oraz 80. urodzin królowej, które były dniem wolnym od pracy, brytyjski PKB w II kw. 2002 r. stracił nawet 3 mld funtów.

Teraz zaszkodzić może mecz otwarcia, który Anglia gra z Paragwajem w sobotę o 14.00. - Konsumenci wybiorą mecz zamiast wycieczki do supermarketów - uważają analitycy CEBR. Lekkim zmartwieniem jest też potencjalny ćwierćfinał, grany o 16.00.