Spora część rolników nie zdążyła złożyć wniosków o dopłaty bezpośrednie. Zrobiło to niecałe 80 procent uprawnionych. Od dziś za każdy dzień zwłoki w składaniu wniosków rolnik traci 1 procent dotacji.
Analitycy oceniają, że opóźnienia mogą kosztować miliard złotych. Na tyle szacują spadek liczby inwestycji i zawyżanie kosztów produkcji w rolnictwie. - W konsekwencji może to pociągnąć za sobą zmniejszenie liczby osób pracujących na roli - to w skali rejonów. W skali kraju - zauważalnie spaść może popyt konsumpcyjny - wyjaśnia Jacek Kulawik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Źywnościowej.
Ryzyko utraty unijnych dotacji jest na tyle duże, że Ministerstwo Rolnictwa wysłało do Komisji Europejskiej pismo z prośbą o przedłużenie terminu składania wniosków do 30 czerwca. - Nadal nie mamy oficjalnej odpowiedzi - mówi Iwona Musiał z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Termin na składanie wymaganych dokumentów minął wczoraj, punktualnie o godzinie dwunastej w nocy. Do tej godziny pracowały powiatowe biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wynik do godziny 16.30?: - Wnioski o unijne dofinansowanie złożyło 1,2 miliony producentów - podaje I. Musiał. - To 78,3 procent wszystkich uprawnionych gospodarstw. Najlepiej wypadło województwo podlaskie, a najgorzej - małopolskie.
Z raportów wynika, że w zeszłym roku o tej samej porze było ich około 1,5 miliona, mimo, że suma dotacji była o 200 milionów złotych niższa od tegorocznej. Wówczas wynosiła 6,8 miliarda złotych.