21 krajów Unii Europejskiej ogłosiło, że w ubiegłym roku, kiedy startował handel pozwoleniami na emisję dwutlenku węgla, otrzymały średnio o 2,5 proc. zbyt wysokie limity. Do atmosfery wypuściły tylko 1,79 mld ton CO2, a nie 1,83 mld, jak oczekiwała Bruksela.
Kto stracił?
Wprowadzenie uprawnień do emisji gazów przemysłowych jest wynikiem podpisania przez Unię Europejską Protokołu z Kioto, będącego międzynarodowym porozumieniem w sprawie ograniczenia produkcji gazów cieplarnianych. Kontrakty na emisję dwutlenku węgla są bezpłatnie przyznawane przez Unię zakładom przemysłowym, które z racji charakteru swojej produkcji zanieczyszczają środowisko. Ponieważ wartość pozwoleń, nawet przy ich obecnie niskich notowaniach, wynosi w granicach 12,5 mld euro, wahania cen na tym rynku mogą być bezpośrednią przyczyną zmian wartości akcji spółek, którym zostały przyznane.
Najwięcej straciły przedsiębiorstwa sektora stalowego i koncerny naftowe, którym średnio przydzielono najwięcej uprawnień w stosunku do zapotrzebowania. W porównaniu z 19 kwietnia, kiedy ceny pozwoleń osiągnęły historyczne maksimum, akcje dwóch spółek z sektora energetycznego E. ON i RWE należących do największych europejskich emitentów dwutlenku węgla, staniały odpowiednio o 5,4 i 9,6 proc. Spadku nie powstrzymały zwyżkujące ceny prądu.
Błędne szacunki