- Nasze wyniki za I kwartał trudno uznać za satysfakcjonujące. Traktujemy je jako wypadek przy pracy - powiedział Piotr Kardach, prezes Emaksu. Poznańska spółka miała w tym okresie 64,8 mln zł przychodów (69,1 mln zł rok wcześniej) i poniosła 4,5 mln zł straty netto. W I kw. ub. r. zarobiła prawie 0,5 mln zł. - Jesteśmy silnie sezonową spółką i początek roku w naszym przypadku zazwyczaj oznacza niższą sprzedaż. W tym roku dodatkowo realizacja kilku kontraktów przesunęła się na kolejny kwartał - tłumaczył prezes. Zwrócił uwagę, że równocześnie spółka ponosiła spore koszty związane z rozbudową potencjału produkcyjnego i ludzkiego. - Uważamy, że branża IT ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. Dlatego musimy inwestować - mówił P. Kardach.

Zapewnił, że kolejne kwartały będą dla Emaksu znacznie lepsze. - Już I półrocze powinniśmy zakończyć dodatnim wynikiem netto - zapowiedział. To oznacza, że zysk musi wynieść co najmniej 5 mln zł. W II kw. 2005 r. poznańska grupa zarobiła niecałe 0,3 mln zł. Jeszcze lepsze ma być II półrocze. - Nasz portfel zamówień ma wartość 261 mln zł, w porównaniu z 218 mln zł w 2005 r. - wskazał P. Kardach. Podtrzymał, że średniorocznie firma chce rozwijać się w tempie 20-25 proc.

Inwestorzy giełdowi zignorowali komunikat Emaksu o słabym początku roku. Kupowali akcje (kurs zyskał 2,4 proc.), bo w najbliższych dniach spółka, jak ujawnił prezes, powinna podpisać długo oczekiwany kontrakt z PSE, którego wartość sięgnie kilkudziesięciu milionów złotych.