Mimo że w ciągu pierwszych miesięcy tego roku nie poprawiła się sytuacja makroekonomiczna wpływająca na wyniki Groclinu, firma osiągnęła zysk. To zaskoczenie dla analityków, którzy spodziewali się dodatniego wyniku dopiero w III kwartale. Zdaniem zarządu, szybka poprawa była możliwa dzięki optymalizacji kosztów i stabilizacji produkcji. Spółka wciąż jednak zaznacza, że rok 2006 traktuje jako okres przejściowy. Wygasa sporo umów, a pojawiają się koszty związane z uruchamianiem kontraktów, które będą realizowane w przyszłości.

Mimo wszystko przychody w euro były w I kw. wyższe niż rok wcześniej o 2,67 proc. i o 14,12 proc. niż w IV kw. 2005 r. Wyniosły 34,01 mln euro. Dynamika sprzedaży w złotych była jednak ujemna. Jej wartość to 130,79 mln zł. Różnica między dynamiką sprzedaży w złotych i euro w pierwszych miesiącach 2005 r. i 2006 r. odpowiada mniej więcej różnicom kursowym (ok. 4,2 proc.). Pamiętać trzeba, że większość, transakcji zarówno sprzedaży jak kupna Groclin realizuje w unijnej walucie.

Wynik netto spółki - 1,38 mln zł - jest co prawda dziesięć razy gorszy niż przed rokiem, ale Groclinowi udało się uniknąć straty. W poprzednim kwartale wyniosła 11,77 mln zł. - To relatywnie dobre i zaskakujące rezultaty - mówi Łukasz Wachełko, analityk CA IB. Znacznie spadła marża na sprzedaży (w ciągu roku z 18,34 proc. do 9,54 proc.) i zyskowność. Jest to spowodowane utrzymującą się dekoniunkturą na rynku samochodowym. - Nie należy oczekiwać, żeby rentowność w branży podniosła się w najbliższych latach - twier-dzi Ł. Wachełko. Uważa, że wskaęnik 4-5 procentowy to wszystko, na co może liczyć Groclin.