Litwa spełnia wszystkie kryteria z Maastricht, z wyjątkiem kryterium inflacyjnego. Wskaźnik jest nieznacznie wyższy od średniej dla trzech krajów strefy euro o najniższej inflacji powiększonej o 1,5 procent. Bruksela obawia się jednak, że w następnych miesiącach inflacja na Litwie przyspieszy. Przesunięcie daty przystąpienia do strefy euro o rok nie jest dla Litwy specjalnym problemem. Niski poziom długu publicznego i deficytu budżetowego nie sprawią kłopotu. System izby walutowej zapewnia sztywny kurs walutowy i tym samym wyklucza jego fluktuację. Wysoki deficyt na rachunku bieżącym może stać się zagrożeniem wtedy, gdy przyjęcie nowej waluty znacznie przesunie się w czasie.
Pozostaje jednak pytanie, co dalej, czyli jak skutecznie i na trwałe obniżyć inflację. Jeśli założyć, że obecny wzrost inflacji nie wynika tylko z przejściowego wzrostu cen importowanych towarów, przede wszystkim ropy, to trwałe obniżenie inflacji wymaga zahamowania dynamiki popytu. Mimo wysokiego tempa wzrostu gospodarczego Litwy, nie można jednak uznać, że doszło do przegrzania koniunktury. Potencjalna ścieżka wzrostu gospodarczego w następnych latach może być położona znacznie powyżej dotychczasowego trendu ze względu na pozytywne, długoterminowe skutki przynależności do UE. Dalsze obniżenie inflacji może oznaczać obniżenie wzrostu gospodarczego.
System izby walutowej wyklucza możliwość oddziaływania na popyt przy pomocy instrumentów polityki pieniężnej. Stopa procentowa jest poza kontrolą banku centralnego i tym samym nie można nią bezpośrednio hamować boomu kredytowego. Władze litewskie na popyt i inflację mogą wpływać przy pomocy polityki fiskalnej. Zaciskanie budżetowego "pasa" w kraju, w którym wydatki budżetowe osiągają tylko 33 proc. PKB, może się okazać bardzo trudne. Warto dlatego zadać sobie pytanie, czy konstrukcja "inflacyjnego" kryterium odpowiada obecnym perspektywom rozwoju wspólnego obszaru walutowego, do którego będą aspirować kraje niedawno przyjęte do Unii Europejskiej. Margines 1,5 procent może okazać się zbyt mały dla tych krajów, chociażby ze względu na efekt Balassy-Samuelsona. Z drugiej strony, inflacja w przyjmowanych krajach nawet na poziomie średniej w strefie euro nie stanowi zagrożenia dla systemu wspólnej waluty. Wypełnienie kryterium inflacyjnego pozostaje zatem "sztuką dla sztuki", za którą kraje te mogą zapłacić wolniejszym wzrostem gospodarczym.