Czeski gigant energetyczny CEZ wstrzymał plany wprowadzenia akcji na warszawską giełdę. O tym, że tak się może stać, "Parkiet" pisał już wczoraj, a przyczyną zawieszenia debiutu mają być zawirowania w handlu limitami emisji CO2. Ich efektem był spadek cen energii elektrycznej na rynkach światowych - wyjaśniła spółka.
- To tymczasowa decyzja, jednak do kiedy będzie obowiązywać, nie można teraz określić - powiedział wczoraj prezes CEZ-u Martin Roman. - Nie ma ona żadnego związku z sytuacją na polskiej scenie politycznej - zapewniła nas rzeczniczka koncernu Eva Novakova.
Od kilku miesięcy przedstawiciele czeskiego koncernu konsekwentnie powtarzali, że debiut CEZ-u na parkiecie w Warszawie nastąpi jeszcze w I połowie br. Spółka planowała wprowadzić na GPW te same papiery, które są już notowane na giełdzie w Pradze.
Opublikowane wczoraj wyniki finansowe CEZ-u za I kwartał br. były pozytywnym zaskoczeniem dla rynku. Skonsolidowane przychody przekroczyły 41,6 mld koron (ok. 5,6 mld zł), czysty zysk zaś - 10,4 mld koron (1,45 mld zł). Oznacza to wzrost sprzedaży o 26 proc., a zysku netto aż o 39 proc., w stosunku do rezultatów sprzed roku. - To świetne wyniki - ocenia Tomas Kanka, specjalista z firmy Global Brokers. Dane znacznie przewyższyły bowiem oczekiwania analityków, którzy spodziewali się 39 mld koron przychodów i 9,4 mld koron czystego zysku.
- Wyniki osiągnięte w I kwartale pozwalają nam podwyższyć prognozę zysku grupy na ten rok - powiedział Petr Voboril, dyrektor finansowy CEZ-u. - Skonsolidowany zysk netto mógłby sięgnąć 27,2 mld koron, czyli byłby o 0,5 mld koron wyższy, od naszych wcześniejszych założeń - doprecyzował.