W ciągu najbliższych dwóch lat nie zwiększy się podaż nowych mieszkań. Możliwy jest nawet spadek oddawanych do użytku lokali. Z danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego wynika, że liczba pozwoleń na budowę spada. Co prawda, rok 2005 był pod tym względem lepszy od poprzedniego, jednak daleko mu do rekordowego pod tym względem roku 1999.
Jeśli przyjąć, że cykl budowy trwa dwa lata, to dane GUNB z roku 2005 wskazują na możliwość spadku podaży mieszkań w roku 2007. Tendencję potwierdza ostatni komunikat GUS. W kwietniu 2006 r. oddano do użytku ponad 6000 tys. mieszkań i był to spadek o 22,8 proc. w stosunku do tego samego miesiąca ubiegłego roku.
- Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny - mówi Ewa Barlik z J. W. Construction. - Główne problemy wynikają z ograniczonej podaży ziemi i braku planów zagospodarowania przestrzennego - dodaje. Jej zdaniem, za większość kłopotów odpowiedzialne są władze samorządowe. - Urzędnicy prawie nigdy nie dotrzymują terminów, działają bardzo opieszale - wyjaśnia Barlik.
Atrakcyjne działki są wykupywane przez prywatnych inwestorów. - Wszyscy wiedzą, że jest to świetna lokata kapitału. Z tego powodu mniej firm stara się o pozwolenia na budowę. Po prostu nie ma gdzie stawiać nowych domów - twierdzi Barlik.
Podobne problemy dostrzega Marcin Sójka, analityk z portalu tabelaofert. pl. Według niego, spadek podaży mogą zahamować tylko nowe plany zagospodarowania. - Deweloperzy bardzo naciskają na lokalne władze. Szczególnie widać to w Warszawie - mówi Sójka. Jego zdaniem, firmom uda się przekonać samorządy o konieczności przyspieszenia prac nad planowaniem przestrzennym. - Inaczej czeka nas jeszcze większy wzrost cen mieszkań - ostrzega Sójka.