Po bardzo dobrym początku roku kolejne kwartały, jak zapewnia Jacek Studencki, prezes Techmeksu, zapowiadają się całkiem dobrze. W pierwszych trzech miesiącach spółka, na poziomie skonsolidowanym, zarobiła 0,2 mln zł. W analogicznym okresie 2005 r. strata netto przekraczała 3,2 mln zł. Wyraźna poprawa dotyczyła też przychodów ze sprzedaży. Wyniosły 90,3 mln zł wobec niespełna 70 mln zł rok wcześniej. - Sprzyja nam ożywienie gospodarcze. Firmy chętniej inwestuję w nowe technologie, w tym rozwiązania mobilne - tłumaczył prezes Studencki.
Około 78 mln zł wpływów pochodziło z dystrybucji sprzętu informatycznego. - Realizujemy m.in. warte 6 mln zł zlecenia na dostawę urządzeń mobilnych dla przedstawicieli handlowych jednego z największych w Polsce producentów z branży spożywczej - mówił. Zwrócił również uwagę na szybki wzrost przychodów z usług szkoleniowych. Reszta obrotów wypracowanych w I kwartale - czyli 12 mln zł - pochodziła z usług związanych z systemami informacji przestrzennej (GIS).
Prezes optymistycznie ocenia perspektywy. - Myślę, że w następnych kwartałach nasze przychody nie powinny być gorsze niż w pierwszych trzech miesiącach - wskazał. Nie chciał rozmawiać o liczbach. - Nie wyobrażam sobie, żeby firma nie rozwijała się w tym roku w 20-25-proc. tempie - mówił. W całym 2005 r. obroty skonsolidowane Techmeksu zamknęły się kwotą 360 mln zł. Największa poprawa dotyczyła będzie GIS-owej części bielskiej spółki. - Być może w przeszłości trochę na wyrost ocenialiśmy nasze perspektywy na tym rynku. Mamy jednak silne podstawy, żeby wierzyć w szybki wzrost przychodów z tego źródła - stwierdził J. Studencki.
Podtrzymał wcześniejsze zapowiedzi, że GIS zapewni Techmeksowi w tym roku co najmniej 60 mln zł wpływów.- Taką kwotę mamy już zakontraktowaną - ujawnił. W 2005 r. suma była o połowę mniejsza. Spółka negocjuje kolejne umowy z potencjalnymi klientami, które mogą być realizowane jeszcze w tym roku. Duże nadzieje wiąże z rynkiem ukraińskim. - Zakres negocjacji jest szeroki. To bardzo perspektywiczny rynek, a my chcemy być na nim obecni - podsumował J. Studencki.
Gracze wracają do akcji