Reklama

Uruchomimy magazyny wcześniej niż planowaliśmy, podtrzymujemy prognozy

Publikacja: 23.05.2006 06:44

I kwartał tego roku przyniósł spadek zysku netto North Coast o jedną trzecią, prawie do 1,7 mln złotych. Koszty sprzedaży wzrosły o 40 procent czyli o 1,4 mln złotych. Czy to nie jest zaskakujące?

Do tej pory na wyniki spoglądaliśmy w ujęciu rocznym. Teraz jako spółka publiczna wiemy, że istotne jest też ujęcie kwartalne. Poza tym rentowność netto jest dobra i nie odbiega istotnie od założonej na bazie rocznej. Zanotowaliśmy 16-proc. wzrost obrotów, mimo że nie wystartowały jeszcze nowe przedsięwzięcia. Ponadto, wyniki tegoroczne nie są w pełni porównywalne z zeszłorocznymi.

Na czym polegają różnice?

W zeszłym roku czterokrotnie badał nas audytor w związku z przekształceniem ze sp. z o.o. w spółkę akcyjną i przygotowywaniem prospektu. Zrobiliśmy porządek w księgowaniu, które obecnie dokładnie odzwierciedla wyniki danego okresu, tak jak jest to wymagane od spółki publicznej. Chodzi m.in. o kwestię faktur. Są dwa najistotniejsze składniki kosztów marketingowych: rabaty oraz bonusy od obrotu. Bonus jest liczony zwykle kwartalnie. W poprzednim roku faktury, wystawiane w kwietniu były księgowane w II kwartale, mimo że dotyczyły pierwszego. W tym roku to się zmieniło. Poza tym, wyniki zostały nieco obniżone przez koszty finansowe. Importujemy towary w euro i zabezpieczaliśmy się przed zmianami kursowymi, transakcjami forward. Bilans wypadł niekorzystnie (koszty wyniosły niemal 400 tys. zł), ale już w kwietniu wyszliśmy niemal na zero. Jeśli takie poziomy kursu się utrzymają, to wynik finansowy na koniec roku będzie lepszy niż planowany.

Czyli nie ma zagrożenia dla prognozy na ten rok, która przewiduje osiągniźcie 10,8 mln złotych zysku netto i 93 mln złotych przychodów?

Reklama
Reklama

Nasze prognozy absolutnie nie są zagrożone. Naszym celem jest kontynuowanie wzrostu obrotu przy rentowności podobnej do tej z okresu 2004

-2005 (około 11 proc. - przyp. red.) Do lipca, a więc wcześniej niż planowaliśmy, otworzymy aż trzy filie-magazyny. W prospekcie podawaliśmy, że w tym roku będą dwa otwarcia.

Gdzie powstaną?

W Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. W sumie będziemy mieli więc pięć magazynów.

Jak szybko przełoży się to na sprzedaż. Czy już rozmawiacie z klientami...?

Teraz jesteśmy już w każdej części kraju, ale mamy jednego przedstawiciela na dany duży obszar. Teraz, przy pięciu magazynach, warto mieć może nawet sześciu na region. To przełoży się na zdecydowany wzrost sprzedaży. Szybciej dotrzemy do klientów i będziemy mieli lepsze z nimi kontakty.

Reklama
Reklama

Jak zmieni się w takim razie zatrudnienie w tym roku?

W momencie publikacji prospektu zatrudnienie wynosiło 94. Teraz sięga 101. Do końca roku przewidujemy zatrudnienie dodatkowych 15-20 pracowników. Zmieni się też forma współpracy. Teraz będą to nasi pracownicy. Wcześniej prowadzili swoją działalność. Możliwe, że teraz z tego tytułu wzrosną koszty, a efekty na poziomie sprzedaży pojawią się w drugiej części roku. Ale pracujemy jeszcze nad tym, jak sformułować tę współpracę.

Kiedy pojawią się delikatesy?

Do końca roku powstaną pierwsze w Warszawie. Raczej nie będą na terenie Złotych Tarasów, jak wcześniej myśleliśmy. Dzięki nim chcemy mieć bliższy kontakt z klientem, zwrócić jego uwagę na poszczególne wyroby i zaprezentować mu włoski sposób ich spożywania.

Czy zamierzacie inwestować w swoją markę?

Możliwe, że otwieranie sklepów jest ku temu dobrą okazją, ale dzisiaj jest jednak na to za wcześnie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama