Reklama

Może sięgniemy po pieniądze z giełdy

Rozmowa z Romanem Rojkiem, prezesem Grupy Atlas, która jeszcze w tym roku przekształci się w spółkę akcyjną i być może zadebiutuje na warszawskim parkiecie.

Publikacja: 23.05.2006 07:26

Jaka jest teraz struktura własnościowa Grupy Atlas?

Właścicielami jest siedem osób, kapitał jest w stu procentach polski.

Czy planowane jest upublicznienie spółki?

Nasza firma matka przekształci się w tym roku ze spółki jawnej w akcyjną. Będzie to początek ewentualnych dalszych przekształceń. Być może wrócą plany wejścia na giełdę, ale decyzji jeszcze nie podjęliśmy.

Atlas planuje budowę cementowni. Być może warto sięgnąć po pieniądze inwestorów?

Reklama
Reklama

Wkroczyliśmy w kolejny etap prac, związanych z eksploatacją złóż wapienia pod Opocznem i zbudowaniem tam zakładu przeróbki wapienia. Przedsięwzięcie jest pomyślane na kilka najbliższych lat i pochłonie ok. 500 mln złotych. Prace geologiczne i badania fizykochemiczne złoża pokazały, że nasz cement będzie dobry. Teraz trwają przygotowania złoża do eksploatacji. Plany zakładają, że zdolności produkcyjne przyszłej cementowni będą na poziomie 800 tysięcy - 1 milion ton rocznie. Na sfinansowanie tak dużej inwestycji nie wystarczy nam środków własnych. Rozważamy pozyskanie strategicznego partnera do tego przedsięwzięcia albo wejście firmy na GPW. Na obecnym etapie realizacji tego projektu własne środki jeszcze nam wystarczają.

To kiedy możemy spodziewać się decyzji o wejściu Atlasa na giełdę? Czy jest szansa, że zapadnie jeszcze w tym roku?

Nic więcej nie mogę na razie powiedzieć.

Czy są już prowadzone rozmowy z jakimś partnerem strategicznym, który zainteresowany jest budową cementowni?

Prowadzimy negocjacje. Jednym z potencjalnych partnerów jest duża hiszpańska firma. Jej właściciel jest zachwycony tym... czego w Polsce nie ma.

To znaczy?

Reklama
Reklama

Uważa, że skoro gorzej już w branży budowlanej być nie może, to odbije się ona od dna i nastąpi jej szybki rozwój. On w to święcie wierzy i twierdzi, że skazani jesteśmy na powtórkę z hiszpańskiego boomu.

To, że w branży było nie najlepiej, widać też po wynikach Atlasa. W ciągu ostatnich pięciu lat stopniowo spadały przychody i zysk brutto...

Sytuacja w branży budowlanej przez ostatnich kilka lat była zła. Nie mogło pozostać to bez wpływu na kondycję firm z tego segmentu rynku. Polacy nie są zamożni, więc starają się budować i remontować jak najtaniej. Nie stać ich na tak drogie materiały budowlane jak obecnie, po podwyżce podatku VAT do 22 proc. Oznacza to, że budują tzw. systemem gospodarczym, znanym z minionej - jak się zdawało - epoki. Często kupują materiały kiepskiej jakości, produkowane nielegalnie, bez rachunków i faktur. Ta sytuacja jest niekorzystna dla poważnych graczy na rynku, którzy dbają o jakość, normy i certyfikaty - co kosztuje. Promuje zaś tych, którzy działają nieuczciwie. Z taką sytuacją, jak się wydaje, będziemy mieć do czynienia jeszcze przez jakiś czas, dopóki materialna kondycja rodaków się nie poprawi, a to zależy od rozwoju całej polskiej gospodarki.

Jakich wyników oczekuje Pan w tym roku?

Prognozy ekonomistów dla branży budowlanej są dobre, przewidują tempo wzrostu na poziomie 13 proc. rocznie. Również prognozy naszych klientów - a w te wierzymy bardziej, bo wynikają z twardego stąpania po ziemi - przewidują wzrost obrotów. Sieć Castorama planuje na przykład skok rzędu 10-15 proc. Nasz plan minimum na ten rok zakłada wypracowanie przychodów, takich jak w 2005 roku. Ale wierzymy, że będzie lepiej - nasze wyniki sprzedaży za marzec tego roku były o 51 proc. lepsze niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Obecna strategia firmy to nieustające promocje. Powodują one obniżenie średniej ceny produktów, ale sprzedaje się ich więcej.

Atlas sprzedaje swoje wyroby głównie na rodzimym rynku. Jaki procent przychodów stanowi eksport? Czy jest on bardziej rentowy?

Reklama
Reklama

Eksport w 2005 roku stanowił 6 proc. przychodów całej grupy. Wyniki sprzedaży na rynkach zagranicznych w tym okresie wzrosły w porównaniu z rokiem 2004 o 24 procent i osiągnęły 16,5 mln euro. Będziemy się starać o utrzymanie podobnego tempa wzrostu.Jaka jest sytuacja na rosyjskim rynku? Zainwestowaliście tam ponad 15 mln zł w fabrykę. Czy pieniądze powoli się zwracają?

To była długoterminowa inwestycja, więc trudno mówić o zwrocie zainwestowanych pieniędzy w ciągu trzech lat. Rosja jest naszym głównym zagranicznym rynkiem, inwestujemy tam od lat i nie zamierzamy przestawać. To opłacalny i obiecujący rynek, jeśli znajdzie się do niego klucz. Rutynowe działania promocyjne i reklamowe już nie wystarczają. Dlatego staramy się pokazać Rosjanom jako firma profesjonalna, pomocna w rozwiązywaniu ich kłopotów budowlanych czy remontowych - po prostu jako firma im bliska. Nie bez powodu hasło kampanii promocyjnej brzmi "Klej tolko dla druzjej" (klej tylko dla przyjaciół).

Trudno zdobywa się ten rynek. Jak będzie się rozwijać?

Najtrudniej zmienia się przyzwyczajenia budowlane zarówno inwestorów, jak i fachowców. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w Polsce na początku lat 90. Nasi doradcy, jeżdżąc teraz po całej Rosji, uczą właścicieli hurtowni i przedstawicieli firm wykonawczych nowych technologii. Jeżeli chodzi o prognozy na najbliższe lata, jestem dobrej myśli. Przed Atlasem otwiera się olbrzymi rosyjski rynek ociepleń wielopiętrowych budynków. Wkrótce mamy otrzymać tamtejszy certyfikat, umożliwiający stosowanie naszych systemowych rozwiązań. Problem energooszczędności i związanej z nią termomodernizacji w Rosji dopiero się zaczyna.

Czy planowana jest budowa fabryk w innych krajach?

Reklama
Reklama

Na razie nie mamy takich planów.

A może myślicie o przejęciach w Polsce?

W styczniu tego roku właściciele dwóch poważnych firm z branży zaproponowali nam kupno swoich przedsiębiorstw wraz z markami. Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji. Oznacza to, że na rynku jest źle. Nam jest łatwiej, ponieważ jesteśmy firmą o dużych obrotach, przyzwoitej rentowności i stale mamy pieniądze na rozwój - dlatego też skorzystaliśmy z jednej oferty.

Co to za spółka?

Firma Izohan, jeden z wiodących polskich producentów materiałów bitumicznych do izolacji. Przed kilku dniami kupiliśmy ponad 50 procent udziałów tego przedsiębiorstwa. Pragniemy w ten sposób poszerzyć naszą ofertę o materiały, których sami nie produkujemy.

Reklama
Reklama

Jaka jest wartość tej transakcji?

Nie mogę ujawnić. Tym bardziej że nie wiem, czy druga strona tego by sobie życzyła.

Ile podmiotów skupia już Grupa Atlas?

W skład grupy wchodzi trzynaście podmiotów gospodarczych. Z Izohanem to już czternaście.

Prowadzą tylko działalność produkcyjną, czy również handlową?

Reklama
Reklama

Jesteśmy producentem zapraw budowlanych, nie zajmujemy się handlem. Od piętnastu lat atlasowe wyroby sprzedają nasi handlowi partnerzy- począwszy od dużych hurtowni, przez supermarkety po sklepy detaliczne. Nasz sukces to w dużej mierze ich zasługa.

Nie mieli Państwo nigdy ochoty na własną sieć dystrybucji?

W tej chwili ponad 13 tysięcy punktów handlowych sprzedaje nasze wyroby. Sami nie bylibyśmy w stanie stworzyć sieci tak gigantycznych rozmiarów. A ponieważ Atlasa sprzedaje się bardzo dużo, każdy chętnie nim handluje. Ponadto, gdybyśmy mieli własną sieć handlową, stalibyśmy się dla naszych dystrybutorów konkurentami. To zaowocowałoby zapewne ich mniej entuzjastycznym podejściem do sprzedawania naszych produktów.

Czy firma będzie powiększać wachlarz wyrobów?

Stale wprowadzamy na rynek nowe produkty, bo kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Dzisiaj klient coraz częściej szuka specjalistycznych wyrobów oraz całych systemów przeznaczonych do prac budowlanych, w których skład wchodzą różne produkty i akcesoria. W tym kierunku zmierzamy.

Dziękuję za rozmowę.

CV

Roman Rojek

W zarządzie Atlasa opowiada za strategiź marketingową

1981 obronił pracę magisterską na wydziale prawa Uniwersytetu Gdańskiego

1981 został pełnomocnikiem Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ Solidarność do spraw kontaktów z rządem, jednocześnie pełnił funkcję asyst 1984 założył Spółdzielnię Pracy Wysokościowej Świetlik

1990 przeszedł "na swoje",

zajmował się m.in. handlem

obwoęnym, potem hurtowym handlem zagranicznym, wreszcie - doradztwem handlowym

1992 rozpoczął trwającą

do dziś współpracę z Atlasem.

Teraz jest jednym ze współwłaścicieli i prezesem grupy. W 2005 r. obronił pracę doktorską z ekonomii na Politechnice Gdańskiej

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama