Reklama

Felieton powstał na czas

Zawsze możemy znaleźć rozwiązanie "w czasie"

Publikacja: 23.05.2006 08:26

Nie mam czasu. Dziś muszę wysłać felieton do "Parkietu", a nie mam na to czasu. Muszę usiąść i się skupić, ale presja czasu mi w tym przeszkadza. Miałem kilka pomysłów i już je straciłem. W poszukiwaniu inspiracji ciągle przeszkadzają mi dzwoniące telefony. Muszę także znaleźć czas, żeby zadzwonić do kandydata, który do końca miesiąca ma złożyć wypowiedzenie. Niech "Parkiet" będzie bez mojego felietonu w następnym tygodniu. Biznes jest najważniejszy.

Dzwonię do kandydata:

- Czy już wysłali panu umowę o pracę?

- Nie, jeszcze nie.

- Niemożliwe!

Reklama
Reklama

- Od dwóch dni próbowałem się skontaktować z panem, żeby uprzedzić o zwłoce.

- Przepraszam, jestem bardzo zajęty. Gdybym tylko wiedział o co chodzi...

- Niech pan nie zrzuca winy na mnie. Mocno się zdziwiłem, że pan nie oddzwania.

Dostaję przyspieszenia. Dzwonię do mojego klienta. Za trzecim razem udaje mi się uzyskać połączenie. Sam dziwi się, że nie ma umowy. Przecież instrukcje z jego strony zostały wydane na czas. Zapewnia mnie, że przed końcem następnego tygodnia wszystko będzie załatwione. Od razu oddzwaniam do kandydata.

Nareszcie mogę wrócić do pisania felietonu. Lituję się nad sobą. Dlaczego nigdy nie zdążam? Przecież już półtorej godziny temu zaplanowałem sobie czas na pisanie. Przecież już dwa tygodnie temu zorganizowałem sobie pracę tak, żeby mieć dwa felietony do przodu. Przecież już mam kilka brudnopisów, które wystarczyłoby tylko podrasować, żeby były gotowe do wysłania. Przecież już nie biorę za dużo na swoje barki i odmówiłem pisania felietonów gdziekolwiek indziej poza "Parkietem". Wbrew moim rozwiązaniom organizacyjnym, wielu rzeczy nie robię na czas.

Nie zdążyłem jeszcze napisać pierwszej linijki, a mój kandydat znowu dzwoni. Muszę odebrać. Kandydat mówi:

Reklama
Reklama

- Myślę, że zrezygnuję z tego procesu rekrutacyjnego.

- Tak? Co się stało? Jeszcze pięć minut temu...

- Tak. Właśnie w ciągu ostatnich pięciu minut zdążyła zadzwonić do mnie asystentka z działu HR pańskiego klienta. Chciała umówić mnie na podpisywanie umowy dokładnie tego dnia, kiedy mam dostać projekt umowy. Tuż przed końcem miesiąca! Nie znoszę presji czasu. To nieprofesjonalne: jak mam zdążyć sprawdzić umowę z moim prawnikiem? Jeśli ktoś nie ma czasu to znaczy, że mu nie zależy. A jeśli jest zainteresowany to zdąża na czas.

Straciłem kandydata, ale napisałem felieton. Felieton ukaże się na czas. To, co ma się nie wydarzyć, na to nie wystarcza czasu. Kiedy praca nad określonym celem nie postępuje na czas, najprawdopodobniej znaczy to, że cel jest niewłaściwy. Co ma się udać, udaje się "w czasie". Kiedy wierzymy w to, co ma się wydarzyć, mimo trudności i presji czasu, zawsze możemy znaleźć rozwiązanie "w czasie".

Także w karierze: kiedy proces decyzyjny, który ma zmienić los naszego życia straci swoje momentum, to znak, że jeszcze jest czas, aby się zastanowić i wycofać.

Opisane zdarzenia są fikcyjne

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama