Po trzech spadkowych sesjach, od początku bieżącego tygodnia aluminium znowu drożeje. Analitycy rynku metali są na ogół zgodni co do tego, że nie zmieniły się czynniki fundamentalne, kształtujące relacje popytu i podaży, i surowce te nadal będą drogie. Aczkolwiek przy rosnącym zaangażowaniu kapitału spekulacyjnego, niemal pewne są okresowe spadki cen, niekiedy gwałtowne. Na przykład, cynk od rekordu z 11 maja staniał o 17 proc., a miedź o 13 proc. Prezes największego na świecie producenta aluminium, amerykańskiego koncernu Alcoa, uważa, że do 2020 r. światowa produkcja tego metalu musi się podwoić, by zaspokoić gwałtownie rosnący popyt, spowodowany coraz większym zużyciem w Chinach i w Indiach. Alcoa buduje już za 1,5 mld USD hutę aluminium w Trynidadzie i Tobago, gdzie ma zapewnione dostawy gazu ziemnego. Alcoa przystąpiła też do rozmów z władzami Kirgistanu, gdzie chce zbudować hutę za 1,3 mld USD. Produkowałaby ona 350 tys. ton aluminium rocznie. Amerykańska spółka rozwija też swój zakład w Islandii i prawdopodobnie zbuduje tam jeszcze jedną hutę, by wykorzystać tanią energię geotermiczną. Alcoa szuka nowych lokalizacji poza USA, by obniżyć koszty energii, które stanowią jedną trzecią kosztów produkcji aluminium.

Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono 2815 USD, o 55 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2970 USD za tonę.