Reklama

Strach bierze górę nad nadzieją

Żądza zysku ustąpiła wczoraj miejsca strachowi przed poniesieniem jeszcze większych strat. Chętnych do kupna akcji było zbyt mało i ceny ponownie runęły w dół

Publikacja: 25.05.2006 06:21

Do pojawienia się podaży akcji nie trzeba było wiele. Spadkiem zakończyła się wtorkowa sesja na amerykańskim parkiecie. W ślad za nim zniżkowały giełdy w Europie. W tej sytuacji brakowało przesłanek do kupowania akcji zarówno na naszym rynku, jak i w całym regionie. Mocno spadały indeksy giełdowe w Budapeszcie, Pradze, Moskwie, Istambule. Prawdziwych przyczyn obecnej sytuacji trzeba szukać, analizując to, co działo się na tzw. rynkach wschodzących (emerging markets) w poprzednich tygodniach. Nadmierny optymizm inwestorów wywindował kursy bardzo wysoko. Zysk z 12-miesięcznej lokaty w akcje z emerging markets był 9 maja o przeszło 50 punktów procentowych wyższy niż zysk, jaki można było uzyskać w Stanach Zjednoczonych (62 proc. wobec niecałych 12 proc.). W ostatnich latach już mniejsze dysproporcje zapowiadały kłopoty inwestorów na rynkach wschodzących.

Gdzie szukać dna?

Kursy na emerging markets spadają znacznie szybciej niż podczas wcześniejszych korekt hossy, która trwa od ponad trzech lat. Tym razem wystarczyło jedynie 10 sesji, by zbić notowania o 15 proc. Jesienią 2005 r., po 10 sesjach spadku, zniżka wynosiła ponad 7 proc., a na wiosnę 2004 i 2005 r. - niecałe 5 proc. Już to porównanie pokazuje, z jak nietypową sytuacją mamy do czynienia obecnie. Jednocześnie najgłębsze tąpnięcie w ostatnich trzech latach miało miejsce na wiosnę 2004 r. i wyniosło nieco ponad 20 proc.

Nasz WIG20 przez dziewięć sesji stracił ponad 16 proc. Tym samym przecena jest wyraźnie większa niż jesienią 2003 czy wiosną 2004 r. W związku z tym poprzednie korekty przestały być w obecnej sytuacji punktem odniesienia.

W pierwszej połowie maja roczna stopa zwrotu wynosiła w przypadku WIG20 przeszło 80 proc. Ostatni raz taki rezultat mogliśmy podziwiać w I kwartale 2000 r. Z tego względu uzasadnione jest odniesienie aktualnej wyprzedaży do wydarzeń sprzed ponad pięciu lat. Wtedy pierwsza fala spadkowa - po przekłuciu internetowej bańki - zabrała indeksowi jedną piątą wartości. Gdyby teraz miało stać się podobnie, twardszego dołka należałoby upatrywać w okolicy 2700 pkt. Wczoraj WIG20 miał 2794 pkt.

Reklama
Reklama

Trwalszego odbicia nie będzie?

Bardzo szybka zniżka kursów jest zachętą do kupna akcji w nadziei na odbicie kursów. Czy rzeczywiście można będzie liczyć na pokaźne zyski?

Duża część inwestorów została zaskoczona nagłym pogorszeniem koniunktury i w dalszym ciągu nie zdążyła na nie zareagować. Poprawę notowań może wykorzystać do przynajmniej częściowej redukcji portfela. Specyficzną grupę tworzą ci, którzy kupili akcje na wtorkowej sesji. Przeznaczyli na to pokaźną sumę - obroty były tego dnia gigantyczne (ponad 2,8 mld zł). Na razie okazuje się, że ich decyzja nie była trafna.

Równocześnie w tym roku notowania na niższym poziomie niż aktualny były jedynie na 15 sesjach z 99, jakie się odbyły. To oznacza, że zdecydowana większość inwestorów stojących w 2006r. po stronie popytu traci na inwestycjach. Jeśli prognozy na dalszą część roku zaczną się pogarszać, również oni mogą zwątpić w sensowność dalszego trzymania akcji. Wiele będzie zależeć od zachowania dojrzałych rynków oraz cen surowców. Jeśli inwestorzy giełdowi prawidłowo przewidują spowolnienie gospodarcze, to najbliższe tygodnie powinny przynieść również spadek cen - m.in.ropy naftowej i miedzi. A to nie wróży najlepiej lokomotywom naszej giełdy - Orlenowi i KGHM.

Kontrakty terminowe:

miał 61 tys. zł, ma 107 zł

Reklama
Reklama

Ostatnie sesje to dla graczy z rynku terminowego prawdziwa rosyjska ruletka. Gigantyczna zmienność, która towarzyszy notowaniom kontraktów na indeks WIG20, dla wielu spekulantów oznacza bogactwo, innych doprowadza do bankructwa. Wielkim przegranym ostatnich sesji jest inwestor o pseudonimie IVANOS, który uczestniczy w zorganizowanych przez "Parkiet" Mistrzostwach Polski Inwestorów (gra siź w nich rzeczywistymi pieniźdzmi na GPW). IVANOS obstawiał zwyżkź kontraktów na WIG20. Do 11 maja wartość jego rachunku zwiźkszyła siź z 10 do 61 tys. zł. W ciągu kilku ostatnich notowań stopniała jednak do 107 zł (o 99,83 proc.)! Na odrabianie strat nie ma już kapitału. Jest jednak też wielu takich graczy, którym w kilka dni udało siź zarobić ponad sto procent. Wiźkszość spekulujących kontraktami uczestników mistrzostw (dwóch na trzech) od 11 do 23 maja poniosło jednak stratź. Wartość wszystkich rachunków stopniała o 300 tys. zł, do 1,69 mln zł. G.U.

Komentarz

Tomasz Jóźwik

"Parkiet"

Euro powyżej 4 złotych zaszkodzi akcjom

Na razie wyprzedaż polskich aktywów ogranicza się do akcji. M.in. dzięki stabilności złotego zyski inwestorów zagranicznych wciąż są solidne. Roczna zmiana WIG20 wyrażona w euro to wciąż 78 proc., choć jeszcze niedawno była zbliżona do 100 proc. Jeszcze na plusie są kwartalna i miesięczna stopa zwrotu z WIG20 przeliczona na wspólną walutę. Spadek wartości złotego sprawi, że zaniepokojeni mogą poczuć się także ci zagraniczni inwestorzy, którzy mają nieco dłuższy horyzont inwestycyjny. Podaż z ich strony to będzie zapewne decydujący cios dla rynku. Kurs euro balansuje blisko granicy 4 zł i na fali niechęci wobec wschodzących rynków zapewne niewiele trzeba, żeby tę granicę przekroczył. Część inwestorów może taką sytuację odczytać jako istotną zmianą trendu - takie przekonanie utrudni z kolei decyzję o ponownym kupnie polskich aktywów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama