Do pojawienia się podaży akcji nie trzeba było wiele. Spadkiem zakończyła się wtorkowa sesja na amerykańskim parkiecie. W ślad za nim zniżkowały giełdy w Europie. W tej sytuacji brakowało przesłanek do kupowania akcji zarówno na naszym rynku, jak i w całym regionie. Mocno spadały indeksy giełdowe w Budapeszcie, Pradze, Moskwie, Istambule. Prawdziwych przyczyn obecnej sytuacji trzeba szukać, analizując to, co działo się na tzw. rynkach wschodzących (emerging markets) w poprzednich tygodniach. Nadmierny optymizm inwestorów wywindował kursy bardzo wysoko. Zysk z 12-miesięcznej lokaty w akcje z emerging markets był 9 maja o przeszło 50 punktów procentowych wyższy niż zysk, jaki można było uzyskać w Stanach Zjednoczonych (62 proc. wobec niecałych 12 proc.). W ostatnich latach już mniejsze dysproporcje zapowiadały kłopoty inwestorów na rynkach wschodzących.
Gdzie szukać dna?
Kursy na emerging markets spadają znacznie szybciej niż podczas wcześniejszych korekt hossy, która trwa od ponad trzech lat. Tym razem wystarczyło jedynie 10 sesji, by zbić notowania o 15 proc. Jesienią 2005 r., po 10 sesjach spadku, zniżka wynosiła ponad 7 proc., a na wiosnę 2004 i 2005 r. - niecałe 5 proc. Już to porównanie pokazuje, z jak nietypową sytuacją mamy do czynienia obecnie. Jednocześnie najgłębsze tąpnięcie w ostatnich trzech latach miało miejsce na wiosnę 2004 r. i wyniosło nieco ponad 20 proc.
Nasz WIG20 przez dziewięć sesji stracił ponad 16 proc. Tym samym przecena jest wyraźnie większa niż jesienią 2003 czy wiosną 2004 r. W związku z tym poprzednie korekty przestały być w obecnej sytuacji punktem odniesienia.
W pierwszej połowie maja roczna stopa zwrotu wynosiła w przypadku WIG20 przeszło 80 proc. Ostatni raz taki rezultat mogliśmy podziwiać w I kwartale 2000 r. Z tego względu uzasadnione jest odniesienie aktualnej wyprzedaży do wydarzeń sprzed ponad pięciu lat. Wtedy pierwsza fala spadkowa - po przekłuciu internetowej bańki - zabrała indeksowi jedną piątą wartości. Gdyby teraz miało stać się podobnie, twardszego dołka należałoby upatrywać w okolicy 2700 pkt. Wczoraj WIG20 miał 2794 pkt.