Reklama

Czy dolar wróci do łask?

Ostatnie tygodnie nie były udane dla dolara. Czy to początek trwalszej tendencji czy krótkotrwały ruch, który zostanie szybko odreagowany?

Publikacja: 25.05.2006 08:04

Od połowy kwietnia dolar w relacji do euro tracił przez cztery tygodnie. W tym czasie wspólna waluta podrożała o przeszło 8 centów - z 1,21 USD do 1,293 USD. Indeks wartości dolara, ważony obrotami handlowymi USA, znalazł się bardzo blisko minimum z przełomu 2004 i 2005 r. Wśród pięciu najważniejszych partnerów handlowych USA, najwięcej w tym roku do dolara zyskało euro (8,2 proc.), nieco mniej japoński jen (7 proc.). Dolar kanadyjski wzrósł o niecałe 5 proc., natomiast meksykańskie peso poszło w dół o blisko 4 proc. Chiński juan wciąż pozostaje odgórnie regulowaną walutą. Inwestorzy ostatnio zignorowali nawet lepsze od oczekiwanych dane o bilansie handlowym. W marcu, drugi miesiąc z rzędu, deficyt obniżył się.

Czy USA są bezpieczną

przystanią?

Ostatni raz 2 miesiące spadku wystąpiły 2 lata temu. Dlaczego przeszło to bez echa? Można przypuszczać, że miało to związek z hossą na rynku surowców. W dużym stopniu narastająca nierównowaga handlowa jest wynikiem drożejącej ropy. Skoro inwestorzy byli przekonani, że surowce w dalszym ciągu będą drożeć, najpewniej uznali poprawę salda handlowego za przejściowe. Można zakładać, że pogorszenie koniunktury na rynku towarów ma szanse wzmocnić amerykańską walutę. Prawdopodobnie związane bździe z odwrotem od rynków wschodzących. Poszukiwanie przez kapitał bezpieczniejszej przystani korzystnie wpłynie na wartość dolara. Mogliśmy to zaobserwować w trzecim tygodniu maja, kiedy mocno na wartości traciły aktywa z rynków wschodzących (emerging markets), a w górę szła amerykańska waluta.

Pojawia się pytanie o kwestię dalszej polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych i na świecie. Trwające w minionym roku sukcesywne podwyżki stóp w USA - przy biernej polityce Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Japonii - w bardzo dużym stopniu przyczyniły się do zwyżki dolara. W ostatnich miesiącach sytuacja zaczęła się zmieniać. Wśród inwestorów narasta przekonanie o coraz bliższym końcu podnoszenia kosztów pieniądza za oceanem, a koniecznością zaostrzania polityki monetarnej w Eurolandzie i gotowości do tego w Japonii. Pytanie: co teraz przeważy - bieżąca sytuacja, gdzie różnica między rentownością bezpiecznych inwestycji w Stanach Zjednoczonych i na świecie jest nadal duża, czy też oczekiwania na przyszłość? Wydaje się, że przynajmniej dopóki na horyzoncie znów nie pojawi się perspektywa cięcia stóp w Ameryce, kwestie polityki pieniężnej, jeśli nie będą wspierać dolara, to nie będą go osłabiać.

Reklama
Reklama

Czy dojdzie do zwolnienia

gospodarki?

Kluczową kwestią pozostaje też kondycja amerykańskiej i światowej gospodarki. To obawy o jej pogorszenie stały za majowymi, o niewidzianej od miesięcy skali, spadkami na rynkach akcji. Z jednej strony perspektywa schłodzenia koniunktury w USA powinna negatywnie oddziaływać na dolara. Z drugiej, trudno sobie wyobrazić, by niższe tempo wzrostu gospodarki USA mogło pozostać bez wpływu na kondycję ekonomiczną krajów azjatyckich czy europejskich, dla których Stany Zjednoczone są ważnym odbiorcą eksportu. W takiej sytuacji prawdopodobne jest, że na pogorszeniu globalnej koniunktury dolar by skorzystał. Inwestorzy - w poszukiwaniu bezpieczniejszych lokat - zwróciliby uwagę na to, że poziom stóp procentowych w USA jest znacznie wyższy niż w Japonii i strefie euro, a nawet Wielkiej Brytanii.

Równocześnie perspektywa cięcia stóp procentowych w USA zupełnie znikła, choć pod koniec 2005 r. mówiło się o możliwości złagodzenia polityki monetarnej już w II połowie tego roku. W dwóch poprzednich cyklach podwyżek kosztów pieniądza - z 1994 r oraz 1999 i 2000 r. - stopy docierały odpowiednio do 6 proc. i 6,5 proc., a realne przekraczały 3 proc. Teraz, po uwzględnieniu inflacji, wynoszą ok. 1,5 proc. Jednocześnie dane o kwietniowej inflacji zaskoczyły jej wzrostem na poziomie bazowym (po pominięciu cen żywności i paliw). To wzbudziło obawy, że presja inflacyjna znów zacznie narastać, a stopy pójdą jeszcze bardziej w górę.Jeśli gospodarka rzeczywiście zwolni, takie zagrożenie zmaleje, co dwutorowo korzystnie oddziaływałoby na dolara. Z jednej strony, pojawiałaby się perspektywa zysków kapitałowych, wynikających ze spadku rentowności papierów skarbowych (wzrostu cen), z drugiej słabsza koniunktura to mniejszy import i poprawa salda wymiany handlowej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama