Od połowy kwietnia dolar w relacji do euro tracił przez cztery tygodnie. W tym czasie wspólna waluta podrożała o przeszło 8 centów - z 1,21 USD do 1,293 USD. Indeks wartości dolara, ważony obrotami handlowymi USA, znalazł się bardzo blisko minimum z przełomu 2004 i 2005 r. Wśród pięciu najważniejszych partnerów handlowych USA, najwięcej w tym roku do dolara zyskało euro (8,2 proc.), nieco mniej japoński jen (7 proc.). Dolar kanadyjski wzrósł o niecałe 5 proc., natomiast meksykańskie peso poszło w dół o blisko 4 proc. Chiński juan wciąż pozostaje odgórnie regulowaną walutą. Inwestorzy ostatnio zignorowali nawet lepsze od oczekiwanych dane o bilansie handlowym. W marcu, drugi miesiąc z rzędu, deficyt obniżył się.
Czy USA są bezpieczną
przystanią?
Ostatni raz 2 miesiące spadku wystąpiły 2 lata temu. Dlaczego przeszło to bez echa? Można przypuszczać, że miało to związek z hossą na rynku surowców. W dużym stopniu narastająca nierównowaga handlowa jest wynikiem drożejącej ropy. Skoro inwestorzy byli przekonani, że surowce w dalszym ciągu będą drożeć, najpewniej uznali poprawę salda handlowego za przejściowe. Można zakładać, że pogorszenie koniunktury na rynku towarów ma szanse wzmocnić amerykańską walutę. Prawdopodobnie związane bździe z odwrotem od rynków wschodzących. Poszukiwanie przez kapitał bezpieczniejszej przystani korzystnie wpłynie na wartość dolara. Mogliśmy to zaobserwować w trzecim tygodniu maja, kiedy mocno na wartości traciły aktywa z rynków wschodzących (emerging markets), a w górę szła amerykańska waluta.
Pojawia się pytanie o kwestię dalszej polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych i na świecie. Trwające w minionym roku sukcesywne podwyżki stóp w USA - przy biernej polityce Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Japonii - w bardzo dużym stopniu przyczyniły się do zwyżki dolara. W ostatnich miesiącach sytuacja zaczęła się zmieniać. Wśród inwestorów narasta przekonanie o coraz bliższym końcu podnoszenia kosztów pieniądza za oceanem, a koniecznością zaostrzania polityki monetarnej w Eurolandzie i gotowości do tego w Japonii. Pytanie: co teraz przeważy - bieżąca sytuacja, gdzie różnica między rentownością bezpiecznych inwestycji w Stanach Zjednoczonych i na świecie jest nadal duża, czy też oczekiwania na przyszłość? Wydaje się, że przynajmniej dopóki na horyzoncie znów nie pojawi się perspektywa cięcia stóp w Ameryce, kwestie polityki pieniężnej, jeśli nie będą wspierać dolara, to nie będą go osłabiać.