Pracownicy z krajów Europy Środkowej i Wschodniej, z których duża część to Polacy, nie tylko pobudzają brytyjską gospodarkę, ale powodują zmniejszenie inflacji - pisze brytyjski "Independent". Dziennik przytacza dane, według których przeciętne wynagrodzenie łącznie z premiami w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku wzrosło w Wielkiej Brytanii o 3,8 proc. w stosunku do roku ubiegłego, podczas gdy w 2005 roku było o 4,4 proc. wyższe niż rok wcześniej. - Napływ tanich pracowników to potężny czynnik deflacyjny, który wpływa i prawdopodobnie nadal będzie wpływać hamująco na wzrost płac - stwierdza Michael Saunders, ekonomista Citigroup.
Wprawdzie inflacja w tym kraju wzrosła w kwietniu do poziomu 2,6 proc., ale było to m.in. efektem wzrostu opłat lotniczych oraz podwyżek cen gazu i energii elektrycznej. W pierwszym kwartale wskaźnik inflacji oscylował w granicach 2,4 proc. Rok temu było to 3,4 proc.
Od maja 2004 r. w tzw. Systemie Rejestracji Pracowników znalazło się 375 tys. osób z nowych krajów członkowskich. Z Polski pochodzi ponad połowa z nich. W samym I kwartale wniosek o pozwolenie na pracę złożyła rekordowa liczba 45,7 tys. obywateli naszego regionu. Branże, które zatrudniają Polaków, to głównie budownictwo, rolnictwo, opieka szpitalna, gastronomia i przetwórstwo spożywcze. - Napływ imigrantów przez najbliższe lata pozostanie wysoki ze względu na ogromną rozbieżność w poziomie płac i rozwój agencji pośrednictwa pracy - uważa M. Saunders.
Ponad 80 proc. imigrantów zarobkowych z Polski to osoby w wieku 18-34 lat. Jedynie 5 proc. przyjechało z rodzinami. Co ciekawe, coraz więcej Polaków stara się o brytyjskie obywatelstwo. W 2005 r. uzyskało je 560 osób. W 2005 r. liczba bezrobotnych w Polsce spadła o 321,9 tys. W pierwszym kwartale 2006 r. - o kolejne 44,7 tys.
The Independent