Związki zawodowe obecne w Trójstronnej Komisji do spraw Społeczno-Gospodarczych porozumiały się co do propozycji wzrostu płac w przyszłorocznym budżecie. NSZZ "Solidarność", Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych zgodziły się, aby płace pracowników "budżetówki" i firm państwowych wzrosły o co najmniej 4,3 proc. Dla porównania, w tegorocznym budżecie zaplanowano wzrost płac o 1,5 proc.

Zgodnie z ustawą o komisji trójstronnej, jeżeli nie dojdzie do porozumienia między pracodawcami i pracownikami w kwestii płac, do wczoraj obie strony miały przesłać swoje propozycje. Nie zrobili tego pracodawcy. - Czekamy na dodatkowe informacje od rządu, m.in. na wysokość kwot kryteriów dochodowych na świadczenia rodzinne i świadczenia pomocy społecznej - tłumaczy Adam Ambrozik, dyrektor Departamentu Ekspertyz Ekonomiczno-Społecznych Konfederacji Pracodawców Polskich. Opóźnienie ze strony rządu nie powinno dziwić, nie tylko z powodu zmian kadrowych. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowuje tymczasem w porozumieniu z resortem finansów reformę systemu świadczeń społecznych.

Zdaniem związkowców, nie we wszystkich sektorach finansowanych z budżetu płace powinny rosnąć jednakowo. - Chcemy, aby pensje "budżetówki" rosły szybciej niż pensje w przedsiębiorstwach - zapowiada Stefan Kubowicz z "Solidarności", przewodniczący Zespołu Budżetu, Wynagrodzeń i Świadczeń Socjalnych w komisji. Nauczyciele liczą z kolei na podwyżki rzędu 7 proc.

Ministerstwo Finansów ustosunkuje siź do tych żądań w połowie czerwca, kiedy poznamy założenia do budżetu na 2007 r.

Wiadomo, że przyszłoroczny budżet będzie napięty. Business Centre Club oszacował, że wszystkie pomysły rządowej koalicji kosztować mogą nawet 45 mld zł. BCC zaapelował do wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej o "konsekwencję w dyscyplinowaniu wydatków publicznych".