60 mln USD przeznaczonych na adwokatów okazało się jedną z najgorszych inwestycji w życiu byłych szefów Enronu - eksprezesa Kennetha L. Laya oraz byłego dyrektora generalnego Jeffreya W. Skillinga. Obaj prawdopodobnie spędzą resztę życia w więzieniu za doprowadzenie do upadku siódmej spółki w USA.
52-letni Skilling został uznany za winnego 19 z 28 postawionych mu zarzutów, w tym oszustw giełdowych i sprzedaży akcji na podstawie informacji poufnych. Lay miał obok sprawy ze Skillingiem oddzielny proces o przestępstwa bankowe. Przegrał obydwa i łączny wyrok będzie obejmował 10 popełnionych przestępstw. Obu skazanym grozi ponad 100 lat więzienia, ale eksperci prawni zgodnie przewidują, że prowadzący sprawę sędzia Sim Lake wyśle byłych szefów Enronu za kratki na 20-30 lat.
Z wypowiedzi członków ławy przysięgłych wynikało, że przyjęta przez adwokatów oskarżonych linia obrony okazała się absurdalna. Próbowali udowodnić, że Enron był spółką przestrzegającą wszystkich przepisów, a o jego losie przesądzili dziennikarze (cykl artykułów w "Wall Street Journal"), spekulanci sprzedający akcje "na krótko" oraz giełdowa panika. Prawdziwym gwoździem do trumny okazało się jednak posadzenie obu oskarżonych na ławie dla świadków. Broniona przez nich teza, że z jednej strony obaj mocno dzierżyli ster rządów w Enronie, a z drugiej nie wiedzieli nic o finansowych machinacjach swoich podwładnych, nie dała się obronić. Tym bardziej że podczas procesu ujawniono m.in., że Lay po cichu sprzedawał akcje swojej firmy w miarę pogłębiania się kryzysu.
Werdykt to jednak nie ostateczny wyrok i byli szefowie Enronu pozostaną na razie na wolności, dzięki wpłaconym poręczeniom. O ostatecznym wyroku dowiedzą się 11 września. Wykonanie kary może zostać także odłożone na czas rozpraw apelacyjnych. Sąd ma tutaj duże pole do manewru, czego dowodzą przykłady dwóch innych znanych szefów wielkich korporacji skazanych za oszustwa. Bernard Ebbers, były dyrektor WorldComu, skazany na 25 lat więzienia, oczekuje na wolności na wynik rozprawy apelacyjnej. Z kolei Dennis Kozlowski, były szef Tyco International, musiał zacząć odsiadywać wyrok 8-25 lat więzienia, mimo odwołania się od wyroku.
Nowy Jork