Polska to gospodarczy maruder - taki wniosek wypływa z najnowszego raportu Banku Światowego nt. ośmiu krajów Europy Środkowej i Wschodniej. I nie chodzi tylko o ubiegły rok, kiedy wzrost PKB był w naszym kraju istotnie najsłabszy.
- Wydaje się, że nowy rząd nie wykorzystał przez ostatnie miesiące kredytu zaufania, który dostał po wyborach, i nie przeprowadził zapowiadanych ambitnych reform - przyznaje Thomas Laursen, główny ekonomista banku na Europę Środkową i kraje bałtyckie. BŚ pochwalił wprawdzie Ministerstwo Finansów za plan redukcji obciążeń nakładanych na płace. - Powstaje jednak pytanie - jak to sfinansować? Wydaje się nam, że rząd powinien dokładniej poszukać możliwości redukcji wydatków - takich jak świadczenia rentowe czy emerytalne - podkreśla T. Laursen. Na bazie historycznych danych bank zbadał wpływ redukcji podatków na PKB w krajach naszego regionu. Okazuje się, że obniżenie podatków płaconych przez przedsiębiorstwa o 1 pkt. proc. prowadzi do wzrostu PKB o 0,3-0,4 pkt. proc. - Nie ma wątpliwości, że reformy mają pozytywny wpływ na gospodarkę - mówi ekonomista BŚ.
Sąsiedzi nie próżnują
Problem w tym, że w innych krajach regionu reformy są bardziej zaawansowane. Od 2005 r. Litwa ogranicza stopniowo stawkę podatku dochodowego od osób fizycznych z 33 do 24 proc. (utratę wpływów rekompensuje tymczasowym podatkiem od dochodów firm oraz wyższą taksą na dzierżawę budynków). Słowacja rozważa kompleksową zmianę systemu emerytalnego i zdrowotnego, prowadzącą do wprowadzenia 18-proc. stawki na podstawowe świadczenia. Czechy od stycznia tego roku obniżyły dwie najniższe stawki PIT (z 15 do 12 proc. i z 20 do 19 proc.). Planują również zmniejszenie podatku od osób prawnych, nawet do 15 proc. Rząd węgierski zapowiedział ambitną, ale konieczną dla podniesienia wiarygodności kraju, redukcję deficytu budżetu o połowę.
6 proc. do osiągnięcia